Kawa i Wi-Fi

kawa

O tym, jakich sposobów używają rodzice, żeby wyciągnąć dziecko z placu zabaw można napisać książkę. Mam teorię – na każdym placu zabaw powinna być dostępna kawa i stolik z Wi-Fi. Żeby rodzice zajęli się swoimi sprawami i dali dzieciom święty spokój.

Wielki Nieobecny czy Helikopter

Zanim posypią się na mnie gromy wyjaśniam – jeśli rodzic potrafi ładnie się bawić, nie rządzi się, nie tłumaczy, że czegoś się nie da, albo w jaki sposób to NALEŻY zrobić, można go zaprosić do wspólnej zabawy. Ale prawda jest taka, że wielu rodziców chodzi za dzieckiem po całym placu zabaw, nie po to, aby się wspólnie bawić, ale po to, by wciąż instruować i pilnować. O kwestii bezpieczeństwa i dziecięcej umiejętności oceny ryzyka (wrodzonej i wyuczonej) będę na pewno pisać, ale w tym miejscu wspomnę tylko o zjawisku rodziców helikopterowych (helicopter parent). Kto nie zna pojęcia – może sobie wygooglać.

Oczywiście nie chodzi o to, żeby popaść w skrajność i stać się Wielkim Nieobecnym, ale czasami naprawdę lepiej skończyć pisać tego maila, o którym i tak ciągle myślimy, niż udawać, że włączamy się w zabawę dziecka.

Rodzicom już dziękujemy

Lubię bawić się ze swoimi dziećmi. Biorąc pod uwagę, że projektuję place zabaw spędzam też dużo czasu na przyglądaniu się i testowaniu rozwiązań. Ale wiem, że im starsze są moje dzieci, tym mniej mnie potrzebują. Przychodzi czas, kiedy trzeba się wycofać. Richard Dattner zaprojektował kiedyś plac zabaw w Central Parku (o nim to na 1000% napiszę). Całą przestrzeń podzielił na część wewnętrzną i zewnętrzny krąg. Środek dla dzieci, zewnętrze dla rodziców i maluchów, które wymagają stałej opieki. Pomiędzy jedną, a drugą strefą było kilka wejść, ale dla osoby dorosłej nie były one zbyt wygodne. Oczywiście, gdyby coś się stało, rodzic mógł wejść do środka, ale bez specjalnego powodu raczej się nie kłopotał. Podobne rozwiązanie zastosowaliśmy w labiryncie wiklinowym na Prawdzie. Przejście ma minimalną szerokość dopuszczoną przez normę bezpieczeństwa. Ale jest to przede wszystkim miejsce dla dzieci. Na koniec jeszcze jeden przykład. W Rezerwacie Dzikich Dzieci (pierwszym, jeśli nie jedynym przygodowym placu zabaw w Polsce) rodzice nie mają wstępu. A wewnątrz są narzędzia, materiały budowlane, chmara dzieciaków i… wolność od dorosłej wizji świata, od „nie da się“ i „to się robi inaczej“.

Zdjęcie: Matthew Henry
Więcej haseł naszego „nieplaco-zabawowego” słownika znajdziesz tutaj.