Podobno najlepsze przedszkole na świecie

najlepsze przedszkole

Takaharu Tezuka zaprojektował przedszkole. UNESCO i OECD uznało je za najlepsze przedszkole na świecie. W zeszłym tygodniu Tezuka był w Krakowie na Open Eyes Economy Summit. O tym wydarzeniu będę pisać, bo wyszłam z niego z listą pomysłów na posty i drugą, jeszcze dłuższą, listą spraw do przemyślenia.

Wszystko co projektuję zaczyna się w rodzinie.

Takaharu Tezuka miał wykład drugiego dnia kongresu. Dokładnie o tej samej godzinie co Zuzanna Skalska. Trudny wybór. Zdecydowałam się na Tezukę, bo jakoś mnie ciągnie do projektantów pracujących ze swoimi żonami. Zawsze zastanawiam się, jak to wygląda u innych, jak dzielą się pracą, jak się dogadują. Znasz jakieś projektujące pary? Poza Eamesami i Hansenami? (Jeśli tak, to proszę o komentarz). Tezuka rozpoczął wykład od pokazania zdjęcie swojej żony Yui. A zaraz potem swoich dzieci. Pokazywał ich zabawy, a także to, jak testują jego projekty. Czyli intuicja mnie nie zmyliła – mamy coś wspólnego :).

Dzieci na dachu

Tezuka miał kiedyś klientów, którzy większość czasu spędzali na dachu. Gdy mieli przebudować dom poprosili o duży dach. Z kuchnią, jadalnią i… prysznicem. Dom stał się dość sławny. Możesz zobaczyć go tutaj. Po jakimś czasie do biura Tezuka Architects zgłosił się dyrektor przedszkola i powiedział – chcę, żebyś zaprojektował taki dach dla 600 dzieci. Przedszkole łamie wiele zasad obowiązujących w budynkach tego typu. Po pierwsze jest za niskie – dyrektor chciał widzieć dzieci biegające po dachu. Po drugie dyrektor chciał zrezygnować z barierek. To akurat nie przeszło. Udało się ich uniknąć wokół drzew. Bo z dachu wystają drzewa. Na poziomie parteru zbudowano miniaturowe atria, do których można wejść, na poziomie dachu wokół drzew rozpięta jest siatka, która chroni przed upadkiem. Przestrzeń wewnątrz przedszkola nie jest podzielona na sale. Dzieci przemieszczają się swobodnie zarówno po budynku, jak i między wnętrzem i zewnętrzem. Ściany budynku od strony wewnętrznego dziedzińca są rozsunięte przez większość roku. Dzieciom nie przeszkadza chłód, ani deszcz. Zmoczone po prostu się przebierają. Dach służy głównie do biegania, choć jest wykorzystywany również jako amfiteatr podczas przedszkolnych uroczystości.

Dżungla

Gdy dawno temu zobaczyłam to przedszkole moją pierwszą myślą było – jak te dzieci nie wariują w takim hałasie. Tezuka tłumaczy to tym, że pochodzimy z dżungli i podpiera się badaniami. W dżungli hałas jest czymś naturalnym – buczenie, huczenie, przekrzykiwanie się małp, skrzeczenie ptaków itd. Cisza w dżungli jest złym objawem, oznacza, że zbliża się drapieżnik. Dzieci doskonale potrafią funkcjonować w hałasie. Podobno, i to dla mnie największe zaskoczenie, również autystyczne. W przedszkolu brakuje również miejsc, w których można się schować. O wiele ważniejsza jest możliwość swobodnego przemieszczania się. Gdy dziecko ma potrzebę odizolowania się – po prostu wychodzi na spacer.
Od razu muszę podkreślić, że powtarzam tylko to co Tezuka mówił na wykładzie i o czym pisał w swojej książce „The Yellow Book”. Nadal mam spore wątpliwości. Uwzględnić należy również ogromne różnice kulturowe. Z drugiej strony gdy obserwuję jak dzieci funkcjonują na co dzień – trudno odmówić tej argumentacji pewnej logiki :).

Ogród bez ogrodu

To, co jest ciekawe z mojej perspektywy to brak jakiegokolwiek zagospodarowania dziedzińca przedszkolnego. Poza kilkoma kranami z wodą nie ma tam po prostu nic. Czy to oznacza, że dzieci nic nie robią tylko cały czas biegają? Niekoniecznie. Przeprowadzono badania, które pokazały, że w tym przedszkolu dzieci częściej grają w gry i zabawy niż w innych przedszkolach, mimo że żadne plansze czy urządzenia ich do tego nie zachęcają.

Historie

Tezuka lubi opowiadać historie. Zarówno na wykładzie, jak i we wspomnianej wcześniej książce „The Yellow Book”, było ich wiele. Na przykład ta o amerykańskim Mikołaju, który utknął w jednym ze świetlików. Dyrektor szkoły chciał zrobić dzieciom niespodziankę i zaprosił „prawdziwego, amerykańskiego Mikołaja”, który miał wejść do każdej sali przez świetlik znajdujący się w dachu. Ale świetliki nie uwzględniały „amerykańskich” rozmiarów i Mikołaj utknął.
Inna historia mówi o dodatkowym budynku, który powstał w pobliżu. Ma on pięć metrów wysokości i aż siedem pięter. W zasadzie to jedna wielka konstrukcja do zabawy. Dzieci mogą wreszcie dotknąć sufitu i poczuć się trochę więksi niż w rzeczywistości.
W przedszkolu jest 300 żarówek i 100 sznureczków, za które trzeba pociągnąć, żeby włączyć światło. Dzieci same decydują, które zaświecić, ale są też uczone, że wychodząc, trzeba za sobą zgasić.
Projektując przedszkole Tezuka Architects napotkało na wiele przeszkód natury urzędniczej. Już po zbudowaniu dyrektor wciąż dostawał skargi z różnych urzędów. Nawet po tym, jak przedszkole zaczęło pojawiać się w prasie branżowej. Dopiero otrzymanie europejskich nagród spowodowało, że przedszkole zostało zaaprobowane, a Yui została uznana za osobę ustanawiającą nowe standardy w projektowaniu architektury przedszkolnej.

Helikopter

Na koniec swojego wykładu na OESS Tezuka powiedział (coś w tym stylu, nie cytuję dosłownie) – dajcie dzieciom więcej swobody, nie krążcie nad nimi jak helikoptery. Dzieci potrzebują spróbować własnych sił, czasem nawet uderzyć się i przewrócić. Tak uczą się życia. Pozwólmy im.

Przedszkole Fuji według pracowni k.

Nie wiem czy jest to najlepsze przedszkole na świecie. Osobiście cieszę się, że w Guzikowie jest mniej niż 40 dzieci, a nie 600. Jako architekt krajobrazu pewnie dodałabym to i owo na podwórku. Ale zachwyca mnie w tym projekcie kilka rzeczy – możliwość wchodzenia na drzewa, otwarte ściany, maleńkie atria i postawa dyrektora, człowieka z wizją, który potrafił postawić na swoim, mimo przeciwności. Takich klientów życzę sobie i moim kolegom po fachu.

Konferencja TED w Tokio

Zdjęcie: 準建築人手札網站 Forgemind ArchiMedia | flickr.com