Parc de Joan Miró, Barcelona

Długo zastanawiałam się czy pokazywać ten plac zabaw. Z bardzo prostego powodu – jest brzydki. Ale z drugiej strony to chyba jedyny plac zabaw jaki znam, który jest w pełni dostosowany do potrzeb osób z niepełnosprawnościami.

Jak to jest zrobione?

Elementy, które zostały tu zastosowane, a które umożliwiają zabawę dzieciom o różnym stopniu sprawności to:

  • komunikacja – szeroka ścieżka dostępna dla wózków prowadzi nawet na pagórek
  • stacja transferowa – podest, który pozwala przesiąść się z wózka na zjeżdżalnię
  • zabawki interaktywne dostępne również z poziomu wózka
  • piaskownica stolikowa
  • huśtawka typu orle gniazdo
  • specjalne bujaki
  • Dodatkowo, przy wejściu znajduje się duża tablica wyjaśniająca czym jest alfabet Braille’a.

Dostępny plac zabaw

Jeśli interesuje Cię projektowanie uniwersalne zachęcam do przeczytania obszernego artykułu lub oglądnięcia prezentacji na ten temat, które dostępne są tutaj. Więcej o parku Miró piszę w marcowym numerze „Zieleni Miejskiej” (nr 3/2018).

Co mi przeszkadza?

Plac zabaw jest dość stary. Wiele elementów wymaga remontu. Ale to oczywiste – takie miejsca zużywają się bardzo szybko (sama widzę po Archeologicznym Ogrodzie Zabaw jak szybko). Coś, co mnie zdecydowanie razi to ilość użytej nawierzchni syntetycznej. Wydaje się to uzasadnione, ale tylko w przypadku pagórka, który przykryty gumową „kołderką” nie rozmywa się, a to ważne, bo podtrzymuje ścieżkę, która ma być dostępna. Umożliwia również dzieciom, które potrafią pełzać, wspinanie się na pagórek z różnych stron.

Jednym z głównych mitów, które dotyczą projektowania dla dzieci na wózkach jest przekonanie, że chcą one cały dzień spędzać na wózku. Uwierz mi, dzieci bardzo chętnie, jeśli tylko mogą sobie na to pozwolić, zsiadają z wózka i pełzają, czołgają się, przemieszczają na różne sposoby. Potrafią zjeżdżać, turlać się, wspinać się. Chętnie położą się na huśtawce razem ze swoimi sprawnymi kolegami lub rodzeństwem, zamiast tkwić w wózku na ciężkiej, topornej huśtawce przeznaczonej tylko i wyłącznie „dla dzieci na wózkach” (i bardzo niebezpiecznej dla wszystkich pozostałych notabene, ale o tym innym razem).

A wracając do nawierzchni syntetycznej. Faktycznie, na pagórku jest uzasadniona. A w pozostałych miejscach? Projektując plac zabaw przy Muzeum Archeologicznym odkryliśmy nawierzchnię amortyzującą upadki, która jest naturalna, ale jednocześnie umożliwia poruszanie się wózkiem (to również wygoda dla rodziców z wózkami dziecięcymi). Tak działają technologiczne zmiękczone zrębki drewna (o których też pewnie innym razem). Taką nawierzchnię można zastosować pod huśtawką i bujakami. Z kolei główny ciąg komunikacyjny może być zrobiony z gładkiego betonu lub asfaltu, nie musi przecież amortyzować upadków.

Na placu zabaw mogłoby być więcej urządzeń. Można powiedzieć, że jest dość skromny, choć biorąc pod uwagę całą nawierzchnię syntetyczną z pewnością nie był tani.

A co na to dzieci?

Zupełnie nie przeszkadzało im to co mi ;). Po prostu zajęły się wbieganiem i zbieganiem z pagórka, zjeżdżaniem ze zjeżdżalni czy bujaniem. Franka zaintrygowała tablica o alfabecie Braille’a. Mamy co prawda reprezentanta dzieci z niepełnosprawnościami, ale w przypadku Franka wiele typowych placów zabaw jest dostępnych. Niestety nie mieliśmy okazji zaobserwować jak na tym placu zabaw bawią się dzieci z innymi niepełnosprawnościami. Bardzo chętnie poczytam komentarze rodziców dzieci jeżdżących na wózkach lub niewidomych – co sądzicie o tym miejscu?


Zdjęcia: Michał Rokita | pracownia k.

Testowane przez pracownię k. — place zabaw, które odwiedziliśmy i na których się bawiliśmy. Jeśli chcesz zobaczyć inne wpisy z tej kategorii kliknij tutaj.