Fizyka, biologia, mechanika, neurodydaktyka, antropologia, historia… i dzieci

leśne przedszkola

Dzisiaj to będzie mieszanka wybuchowa. Począwszy od szalonego dziadka, który buduje wesołe miasteczko napędzane siłą mięśni, przez nastolatka, który zhakował swoją edukację, po naukowców, którzy tłumaczą jak ważna jest zabawa, dlaczego dzieci są urodzonymi badaczami i jak wiedza o mózgu może wpływać na przyjmowanie wiedzy. A na koniec o narzędziach tortur, jakimi są place zabaw.

Kids are born scientist [link]

Film krótki, więc przesłanie jedno – największym problemem dzieci są dorośli ;). A tak na poważnie – obejrzyj. I pozwól swojemu dziecku bawić się jajkami.

A na zachętę jeszcze słowo o Neilu deGrasse Tysonie – to ten gość z serialu „Cosmos: A Spacetime Odyssey” i autor książki „Astrofizyka dla zabieganych”.

This green grandpa is the new Leonardo da Vinci [link]

Bruno Ferrin stworzył park rozrywki, w którym wszystkie urządzenia napędzane są siłą mięśni. Stworzył, czyli  samodzielnie skonstruował. Własnymi rękoma. Tak wiem, zaraz pojawią się pytania o bezpieczeństwo, certyfikaty, atesty… I w sumie nie wiem co na takie pytania odpowiadać. Bo fakt, że w wielu miejscach widzę potencjalne zagrożenie (zboczenie zawodowe), ale z drugiej strony chciałoby się powiedzieć – nie przesadzajmy, jakoś wszyscy żyją. Ale znów – a jeśli komuś coś się stanie… A Wy co myślicie?

Hackschooling makes me happy [link]

Logan LaPlante ma13 lat i wie, czego chce od życia. Gdy dorośnie chce być szczęśliwy i zdrowy. Czy nie tego chcemy dla naszych dzieci? Ale czy na pewno? Czy celem szkoły, do której posyłamy nasze dzieci jest zapewnienie im szczęścia i zdrowia?

The decline of play [link]

Peter Gray porusza w tym nagraniu bardzo wiele kwestii dotyczących znaczenia zabawy, ale chciałabym się skupić na jednym z nich. Gray tłumaczy jak ważna dla dzieci jest swobodna zabawa bez nadzoru rodziców. Co tygodniowy trening w szkółce piłkarskiej czy gra w meczu nie jest zabawą. Jest sprzeczna z definicją zabawy. Dzieci potrzebują czasu i przestrzeni na zabawę na własnych zasadach. Gray postuluje tworzenie nowych przygodowych placów zabaw, otwieranie ulic na zabawę (czyli zamykanie ich, chociażby okresowe na ruch samochodowy), tworzenie przyjaznych przestrzeni w sąsiedztwie, ale cały czas przewija się wątek – dajmy dzieciom święty spokój.

Piszę o tym, ponieważ przeczytałam dzisiaj równie ciekawy artykuł na blogu Nie tylko dla mam. Anna Jankowska przyznaje szczerze, że nie lubi bawić się ze swoim dzieckiem. I zanim się oburzysz – zastanów się czy z Tobą nie jest podobnie. I tak sobie myślę, że czasem to my dorośli jesteśmy zupełnie nielogiczni. Męczymy się zabawami z naszymi dziećmi, ale nie pozwalamy im na swobodną zabawę. Narzekamy, że musimy je wozić z zajęcia na zajęcia, podczas gdy one wcale tego nie potrzebują. Może odrobina swobody przydałaby się nie tylko dzieciom, ale i rodzicom…

Co to jest neuroedukacja? [link]

W 31 odcinku podcastu „Więcej Niż Edukacja” Angelika M. Talaga opowiada jak uczy się nasz mózg, w jaki sposób możemy mu pomóc, o nauce czytania i pisania, o metodzie BLW, ale w ujęciu rozwojowym, a nie żywieniowym. Bardzo ciekawy odcinek. Polecam również artykuł Talagi o pedagogice Montessori. Trudny.

Zabawki moralnego niepokoju [link]

Kazimierz Rajnerowicz w „Dwutygodniku” przedstawia krótką, choć nietypową historię zabawek. Motywem przewodnim jest kontrowersja. Ale mnie, oczywiście, najbardziej zainteresował rozdział o placach zabaw. Jeden cytat: „(…) place zabaw służą do prowokowania względnie dopuszczalnych wypadków w kontrolowanych warunkach. Rodzice używają ich do „znęcania się” nad dziećmi, żeby się zahartowały (…)”. I jeszcze jeden: „Odkąd boisko i plac zabaw stały się bezpieczne, młodzież musi sobie szukać bardziej interesujących zajęć”. Resztę sobie doczytaj.