fbpx
dzieci w naturę

ODCINEK 002 | Zespół deficytu natury

Zgodnie z zapowiedzią w dzisiejszym odcinku opowiadam o podstawach – zespół deficytu natury, pięć powodów, dla których warto wybrać się z dzieckiem do lasu i dlaczego robię to co robię.

Posłuchaj | Pobierz

Zespół deficytu natury

Dzieci, które spędzają czas w otoczeniu przyrody mają mniejsze problemy z koordynacją ruchową, koncentracją, przyswajaniem wiedzy, są bardziej otwarte, empatyczne, łatwiej nawiązują kontakty. Dzieci, które spędzają większość czasu w zamkniętych pomieszczeniach są bardziej zestresowane, mają trudności w nauce, łatwiej wchodzą w konflikty. Tak mówią badania. Liczne badania. Od lat zbiera je i opisuje dziennikarz Richard Louv. Mnogość tych badań i wspólne wnioski, które można z nich wyciągnąć, skłoniły go do stworzenia określenia „Zespół deficytu natury”. Nie jest to termin medyczny, ale doskonale oddaje problem, który dotyczy naszych dzieci. Louv napisał na ten temat obszerną książkę o wymownym tytule „Ostatnie dziecko lasu”. I o niej właśnie opowiadam w najnowszym odcinku podcastu. Podaję również pięć powodów, dla których warto spędzać czas na łonie natury, ale też opowiadam o tym, jak spędziłam dzieciństwo w krakowskim Borku Fałęckim (Borek, czyli mały bór) i o czym marzę dla swoich dzieci.

5 powodów, dla których warto iść z dzieckiem do lasu

1. Przyroda pozytywnie wpływa na zdrowie i kondycję fizyczną.
2. Przyroda pozytywnie wpływa na zdrowie psychiczne i umiejętności intelektualne.
3. Przyroda pozytywnie wpływa na relacje społeczne.

Zespół szwedzkich badaczy porównał dzieci uczęszczające do dwóch różnych przedszkoli: plac zabaw w pierwszym z nich był cichy, lecz otoczony blokami mieszkalnymi, z wyłożoną cegłami ścieżką i niską roślinnością. W drugim plac zabaw został zbudowany zgodnie z zasadami „zabawa na dworze w każdą pogodę” w samym środku sadu otoczonego łąkami i lasem, tuż obok zarośniętego ogrodu z wysokimi drzewami i skałami. Badanie wykazało, że dzieci zapisane do „zielonego” przedszkola, które bawiły się na dworze każdego dnia, niezależnie od pogody, miały lepszą koordynację ruchową i zdolność koncentracji (…).
Badacze stwierdzili, że dzieci korzystające z terenów szkolnych o zróżnicowanych warunkach naturalnych są bardziej aktywne fizycznie, bardziej świadome zasad odżywiania się, grzeczniejsze w stosunku do innych dzieci i bardziej twórcze. Zazielenianie terenów szkolnych umożliwiło większe zaangażowanie się rodziców oraz okolicznych mieszkańców. Kanadyjscy badacze odkryli też, że zielone tereny szkolne wspomagają proces uczenia się, jeśli porównać je z tradycyjnymi asfaltowymi boiskami i krótko przyciętą trawą. Na dodatek większe zróżnicowanie zielonych przestrzeni do gry i zabawy odpowiadało potrzebom większej liczby uczniów, niezależnie od ich płci, rasy, klasy społecznej i zdolności intelektualnych. Tereny zielone były też bardziej bezpieczne.

Richard Louv „Ostatnie dziecko lasu. Jak uchronić
nasze dziecko przed zespołem deficytu natury”

4. Czas spędzony w naturze rodzi pasję, a pasja wrażliwość na przyrodę

Niedawno zadałem pewnemu głęboko zaangażowanemu i skutecznemu ekologowi, który przyczynił się do powstania San Dieguito River Park – rozciągającego się od oceanu do gór rezerwatu w południowej Kalifornii – następujące pytanie: „Kiedy park narodowy zostanie ukończony i uda się objąć ochroną ogromne tereny i zasoby wodne, jak będą w nim wyglądały możliwości zabawy dla dzieci?”.
„No cóż, pójdą pewnie na spacer z rodzicami…” – urwał.
Czy dziecko będzie mogło swobodnie włóczyć się po parku i – dajmy na to – wybudować domek na drzewie? Na to mój przyjaciel się zamyślił.
„Nie, nie sądzę, by było to możliwe – w końcu jest wiele bardziej konstruktywnych sposobów doświadczania natury”. Zapytany, jak on sam po raz pierwszy wszedł w kontakt z przyrodą, ekolog odpowiedział z zakłopotaniem: „Budowałem szałasy i domki na drzewach” (…).
Pasja nie bierze się z obejrzenia kasety wideo i nie jest nagrana na CD. Pasja jest osadzona w osobistym doświadczeniu. Pasja bierze się z samej ziemi, wydobyta ubłoconymi rączkami dziecka. Podróżuje w górę upaćkanych trawą rękawów prosto do serca. Jeśli mamy uratować ochronę środowiska i samo środowisko, musimy uchronić nasz gatunek wskaźnikowy zagrożony wyginięciem: dziecko na łonie natury.

Richard Louv „Ostatnie dziecko lasu. Jak uchronić
nasze dziecko przed zespołem deficytu natury”

5. W lesie nie ma sklepów.

Nie sposób przecenić wygody, jaką rodzicowi na ludzie daje przyroda.
(…) zauważyliśmy, że kiedy dzieci same bawiły się plaży, panowała całkowita harmonia; dokazywały, zbierały kamyki i muszelki, taplały się w morzu. Układały kamienne kręgi. Ledwo jednak dotarliśmy na molo – ze sklepami, zabawkami i pokusami – rozpoczęło się marudzenie, błagania, by kupić to czy tamto, walka, kto ma być kierowcą, a kto ma być drugi w kolejce. Rozczarowania, łzy i kłótnie.
Toteż rodzic na luzie musi zabierać dzieci w miejsca możliwe najdziksze i jak najdalej od sklepów.

Tom Hodgkinson „Być rodzicem i nie skonać”

Dlaczego ja chodzę z dziećmi do lasu?

Mam swój powód, a nawet dwa. Jeśli jesteś ciekawy – zachęcam do posłuchania.
A Ty dlaczego chodzisz z dzieckiem do lasu? Stwórzmy wielką listę powodów, albo po prostu idźmy do lasu. Bez powodu.

Linki

Książka Richarda Louva „Ostatnie dziecko lasu”
Książka Anny Komorowskiej „Ścieżka bosych stóp”
Książka Toma Hodgkinsona „Być rodzicem i nie skonać”
Children & Nature Network
Pracownia Edukacji Żywej
Wielki Zachwyt
Q Naturze
Droga do lasu
Leśne przedszkole dla dorosłych

Zdjęcie: Michał Rokita

Dodaj komentarz