fbpx

Pracownia Edukacji Żywej. Rozmowa z Mają Głowacką i Bogdanem Ogrodnikiem (008)

Mistrzowie opowieści, budowniczowie relacji, czarodzieje zmieniający zwykły spacer w Wyprawę. Maja Głowacka i Bogdan Ogrodnik (Pracownia Edukacji Żywej) goszczą w kolejnym odcinku podkastu. Zapraszam do wysłuchania rozmowy o rodzinach, które czerpią energię z lasu, o więzi, jaka rodzi się między dzieckiem, a przyrodą i o tym dlaczego tak ważna jest Opowieść. A do pooglądania fotorelacja z dwóch wyjazdów: Lato Leśnych Rodzin i Zima Leśnych Rodzin.


Notatki do odcinka

Moi goście

Maja Głowacka

Kim jestem? Jestem kobietą, której żywiołem jest las. Od wielu lat dzielę się z ludźmi tą moją miłością i zabieram ich lasu. Dzieci, dorosłych a ostatnio najchętniej całe rodziny. Uwielbiam obserwować, z jaką radością ludzie przeżywają kontakt z naturą, chłoną przyrodę wszystkimi zmysłami. Jak ją odkrywają dla siebie i chcą do niej wracać. Cieszę się, że mogę przeżywać to razem z nimi. Moją największą inspiracją w ostatnich latach jest opisane przez Richarda Louv’a zjawisko Syndromu Deficytu Natury.

Ważne są dla mnie istoty najsłabsze w naszym świecie – dzieci i zwierzęta. Wspieram całym sercem promowanie i rozpowszechnianie idei rodzicielstwa bliskości, bycia z dziećmi w sposób, który daje im przestrzeń na najpełniejszy rozwój. Takim miejscem jest dla mnie szkoła wolnościowa w Tychach, którą współtworzę. Wspieram też działania na rzecz zwierząt udomowionych. Mieszkają ze mną obecnie cztery koty… Od ponad 20 lat jestem wegetarianką, której coraz częściej udaje się być weganką.

Bogdan Ogrodnik

Kim jestem? Jestem mężczyzną który lubi wyzwania. Jednak jedno z nich jest najważniejsze: praca na rzecz takiej zmiany w człowieku, która da mu szansę współistnienia z organizmami tworzącymi żywy krąg – biosferę. Po latach widzę swoją drogę, która biegnie od poszukiwania obrazu świata, który odpowiada na moje potrzeby (moja przygoda z filozofią) przez ochronę miejsc baśniowych (budowa Śląskiego Ogrodu Botanicznego) aż do wspierania tych, którzy potrzebują odbudować/ zbudować swoją więź z przyrodą, tą najbliższą, tą konkretną: dzieci, dorosłych, rodzin (stworzenie z Mają fundacji Pracownia Edukacji Żywej). No i Szkoła Dzika – współtworzenie wioski więzi łączącej na wiele godzin dziennie dzieci, mentorów a pośrednio i rodziców. To na razie tyle, ale czuję że to dopiero początek…

Zima Leśnych Rodzin – relacja

Opowieść

To nasz drugi wyjazd z Pracownia Edukacji Żywej. Według oficjalnej wersji to wyjazd rodzinny, podczas którego dzieci i ich rodzice doświadczają i poznają beskidzką przyrodę. Ale to tylko przykrywka. Ten wyjazd to jedna wielka opowieść, która zawiera wiele mniejszych. To Biała Pani Brzoza, która częstuje nas swoimi gałązkami, żebyśmy mogli zrobić Bransoletki Mocy. To wyprawa z listem do Czterech Brzóz. To przedzieranie się przez śnieżne zaspy w poszukiwaniu tropów i śladów, a czasem skarbów lub informacji. W dzień i w nocy. Tak, w nocy. I ognisko, baza w lesie, wspinanie po linie i zjeżdżanie na sankach z górek większych i mniejszych. To w dzień oczywiście. Gniazdo drozda, jama lisa, legowiska jeleni, porki brzozowe i kupy saren. I opowieści o plemieniu Samów, wilkach i salamandrach. Na tydzień zamieniliśmy się w… traszki. Dlaczego traszki? Bo są podobne do smoków!

dziecko na śniegu

pracownia edukacji żywej – zimowe warsztaty

pracownia edukacji żywej – brama w lesie

pracownia edukacji żywej – zimowy piknik

Wiedza czy relacja

Richard Louv w książce Ostatnie dziecko lasu pisze: „Pasja nie bierze się z obejrzenia kasety wideo i nie jest nagrana na CD. Pasja jest osadzona w osobistym doświadczeniu. Pasja bierze się z samej ziemi, wydobyta ubłoconymi rączkami dziecka. Podróżuje w górę upaćkanych trawą rękawów prosto do serca. Jeśli mamy uratować ochronę środowiska i samo środowisko, musimy uchronić nasz gatunek wskaźnikowy zagrożony wyginięciem: dziecko na łonie natury”. I to właśnie dzieje się na wyjazdach organizowanych przez PEŻ. Dzieci zdobywają wiedzę o przyrodzie, ale robią to niejako przy okazji. Podstawą jest relacja. Dziecka z przyrodą, ale też rodziców z dziećmi oraz… rodziców z przyrodą. Jeszcze jeden cytat z książki Louva: „Najlepszym sposobem na zbliżenie dziecka z naturą to odbudowanie własnej z nią relacji”. To również czas na zabawy z innymi dziećmi i rozmowy rodziców.

Zima jak za dawnych lat…

Mieliśmy szczęście. Trafiła nam się wspaniała zima. Piękne ośnieżone szczyty, zaspy, przez które trzeba się przedzierać, szaleńcze zjazdy na sankach i jabłuszkach, strzepywanie śniegu ze świerków prosto na rozbawioną gromadkę dzieci i mróz, który szczypie w uszy i policzki.

zima leśnych rodzin

dziecko na śniegu

Jak zmienić spacer w Wyprawę?

Wyjazdy Leśnych Rodzin to skarbnica pomysłów na zabawy z dziećmi. A jakie pomysły wyciągamy z zimowego wyjazdu? To tylko kilka aktywności, w których braliśmy udział podczas minionego tygodnia:
— podchody (szukanie i chowanie skarbów)
— ognisko (oczywiście za zgodą właściciela terenu i z zachowaniem zasad bezpieczeństwa)
— nocna wyprawa z czołówkami
— budowanie bazy
— rozpoznawanie tropów i śladów zwierząt
— wspinanie z użyciem liny.

zima leśnych rodzin

gniazdo na drzewie zimą

pracownia edukacji żywej – budujemy bazę

A wieczorem…

Po każdej wyprawie spotykaliśmy się na jadalni i kontynuowaliśmy zabawę, szukaliśmy dodatkowych informacji w książkach, pletliśmy bransoletki i robiliśmy inne rzeczy, ale najciekawszym pomysłem było codzienne uzupełnianie Księgi Brzóz. Moi chłopcy są trochę za mali, żeby to docenić, ale jak patrzyłam jak zapełniają się Księgi starszych dzieci, myślę, że pomysł jest genialny.

Antoś przy mikroskopie

Dla leniuchów

To był bardzo intensywny tydzień. Były kryzysy, czerwone policzki, zmęczenie, bunt i katar stulecia. Były wśród nas dwie heroski, które przyjechały same z dwójką dzieci (z czego młodsze nie miały jeszcze roku). Ale jednocześnie, jak to określiła jedna z nich, to trochę „pójście na łatwiznę”. Bo przecież jakbyśmy się bardzo postarali moglibyśmy zorganizować swoim dzieciom podobne aktywności w jakimś bliższym nam lesie. Moglibyśmy zaprosić sąsiadów i przyjaciół, aby nasze dzieci miały się z kim bawić. Wymykać się skoro świt, żeby pochować skarby i zrobić podchody. Przywlec liny, plandeki, koce i zbudować bazę. I jeszcze zapoznać się z literaturą, żeby to wszystko uzupełnić podstawową wiedzą przyrodniczą. Moglibyśmy… Ale, szczerze, chce się nam? Mamy na to czas? Siłę? Ja często nie mam. Pomysłów mi nie brakuje. Wiem też, gdzie ich szukać. Ale prawda jest taka, że jestem leniem. Potrzebuję motywacji. Kopa w tyłek. I to właśnie dostałam. Wielkie dzięki – Maju, Bogdanie i Izo!

Lato Leśnych Rodzin – relacja

pracownia edukacji żywej – torba na skarby

walka pająków

lato leśny rodzin – dzieci w rzece

dzieci w rzece

kij wędrowniczek

Franek chłodzi głowę w rzece

Linki

Mikrowyprawy i spacery rodzinne (055)
Kręgi Leśnych Rodzin – najbliższy wyjazd
Szkoła Demokratyczna w Tychach
Ślaskie Kocha Zielone
Strona Pracowni Edukacji Żywej
Profi na FB Pracowni Edukacji Żywej

3 thoughts on “Pracownia Edukacji Żywej. Rozmowa z Mają Głowacką i Bogdanem Ogrodnikiem (008)

Dodaj komentarz