Adventure playground. Od śmieci do przygody

Adventure playground. Od śmieci do przygody

Lady Allen of Hurtwood, poproszona o stworzenie do słownika oksfordzkiego definicji przygodowego placu zabaw (nie dłuższej niż 7 słów) napisała – „Kreatywny plac zabaw z narzędziami i materiałami odpadowymi“.

Śmieciowy plac zabaw

Ale to było później, po tym jak fraza „adventure playground“ weszła do powszechnego użycia. Pierwszy „kreatywny plac zabaw“ powstał w Emdrup w 1943 r. Jego twórca, Carl Theodor Sørensen, nazwał go „Skrammellegepladsen” co dosłownie znaczy „śmieciowy plac zabaw“. Nazwa ta przyjęła się w Danii, jednak w Wielkiej Brytanii „junk playground“ nie kojarzył się zbyt dobrze. Lady Allen of Hurtwood zaproponowała więc nazwę „przygodowe place zabaw“, co miało przyczynić się do szerszego rozpowszechnienia idei. Więcej o historii przeczytasz w artykule „Skrammellegeplads. Historia przygodowych placów zabaw“ (za tydzień).

Przygodowy plac zabaw

Sørensen w wywiadzie dla „Arkitektens Månedshœfte“ opisał przygodowy plac zabaw w następujący sposób: „Mam na myśli obszar, niezbyt mały, dobrze ogrodzony gęstą roślinnością, gdzie możemy zebrać wszelkiego rodzaju stare odpadki, którymi będą mogły się bawić miejskie dzieci, tak jak to robią dzieci na wsiach i przedmieściach. To mogą być konary i gałęzie pozostałe z przycinki drzwi i krzewów, stare kartonowe pudła, deski i płyty, „zdechłe“ samochody, stare opony i mnóstwo innych rzeczy“.

Ale zaraz, zaraz. Co dzieci mają robić z całym tym bałaganem? Wszystko co chcą. Aby ułatwić im budowanie baz, domków, sklepików, wież, fortec, torów przeszkód czy czegokolwiek innego należy im jeszcze dostarczyć narzędzia takie jak młotki i piły oraz materiały eksploatacyjne – gwoździe, wkręty, farby.

Brzmi jak wybite oko i poodcinane palce? Okazuje się, że jeśli zaufamy dzieciom i pozwolimy na taką zabawę w bezpiecznym otoczeniu i pod niewielkim nadzorem – nic złego się nie wydarzy.

Playworker

Co znaczy „pod niewielkim nadzorem“? Na większość przygodowych placów zabaw rodzice mają zakaz wstępu! Dlaczego? Bo dzieci potrzebują swobodnej zabawy, oddechu, czasu na realizację własnych pomysłów. Naprawdę nie potrzebują ciągłego – uważaj, tego nie rób, zrób to tak. A już na pewno nie potrzebują – ja pokażę Ci jak to zrobić dobrze!

Ok, rodziców wypraszamy, ale czy to oznacza, że dzieci zostają same? Oczywiście, że nie. Na terenie placu zabaw są obecni playworkerzy, czyli osoby dorosłe, które czuwają nad bezpieczeństwem, ale nie ingerują w zabawę. Mogą pomóc w realizacji trudniejszych pomysłów, ale tylko wtedy gdy zostaną o to poproszeni i gdy dzieci naprawdę nie dadzą sobie rady same. Więcej o playworkerach przeczytasz w artykule „Playworker. Animator na placu zabaw“ (w październiku na blogu).

Adventure playground w Polsce i na świecie

W Europie jest około 1000 przygodowych placów zabaw. Popularne są głównie w Wielkiej Brytanii (w samym Londynie jest ich 80) i w Niemczech. W USA jest zaledwie kilka takich miejsc. W Polsce jedno – Rezerwat Dzikich Dzieci. Jak wygląda możesz zobaczyć w cyklu „Da się!“ (wkrótce), a o tym jak funkcjonuje opowiadają jego twórcy w 14. odcinku podcastu. 

Zdjęcie: pracownia k.

Zdjęcie pochodzi z Rezerwatu Dzikich Dzieci w Lublinie.