To tylko plac zabaw? Aldo van Eyck i odzyskane dzieciństwo

Aldo van Eyck idea

Rok 1947. Amsterdam. Ko Mulder wychodzi ze swojego mieszkania na Bartelmanplein. Obserwuje bawiącą się na ulicy dziewczynkę. Przez długi czas w skupieniu bawi się tym, co znajdzie. Szczególnie zajmuje ją kupka piasku przy drzewie. Przybiega pies i załatwia się, pozbawiając dziewczynkę jedynego miejsca do zabawy.

Pierwszy publiczny plac zabaw w Amsterdamie

„Jak daleko nam do wielkich idei realizowanych przez CIAM” myśli Mulder i udaje się do Departamentu Rozwoju Miasta, gdzie zajmuje kierownicze stanowisko. W gronie współpracowników rzuca pomysł, aby stworzyć w tym miejscu plac zabaw. Do tej pory w Amsterdamie było tylko kilka zamkniętych klubów dziecięcych, do których wstęp mieli jedynie członkowie. Byłby więc to pierwszy publiczny plac zabaw. Aldo van Eyck zgłasza się na ochotnika, a ich przełożony – Cornelis van Eesteren – wyraża zgodę na ten eksperyment.

Tak powstał pierwszy z 734 placów zabaw zaprojektowanych przez van Eycka w Amsterdamie w latach 1947-1978. Mimo swojej skromnej formy miejsce spotkało się z ogromnym zainteresowaniem. Mieszkańcy sąsiednich i dalszych kamienic zaczęli słać do wydziału miasta prośby o kolejne place zabaw. Van Eyck również przeczesywał miasto w poszukiwaniu kolejnych miejsc.

CIAM i Karta Ateńska

Moglibyśmy powiedzieć, że place zabaw Van Eycka są ubogie, powtarzalne, może nawet nudne. Że niczym nie różnią się od dzisiejszych katalogów. Aby zrozumieć ich fenomen, trzeba zagłębić się w kontekst, w jakim powstawały.

Szybki rozrost miast na początku XX w., rozwój gospodarczy, a następnie powojenne zniszczenia zmusiły architektów i urbanistów do podjęcia dyskusji na temat nowej architektury. W 1928 r. zawiązał się Międzynarodowy Kongres Architektury Nowoczesnej (CIAM). Na IV. Kongresie CIAM, w 1933 r. uchwalono Kartę Ateńską – dokument zawierający postulowane zasady nowoczesnego projektowania urbanistycznego. Do lat 80-tych był to jeden z najważniejszych dokumentów, stanowiący odniesienie dla urbanistów wielu krajów europejskich.

Słońce, przestrzeń i zieleń

Le Corbusier, główny autor Karty, podkreślał, że urbanistyka musi przywrócić ludziom „słońce, przestrzeń i zieleń”. Nowa architektura miała oznaczać lepsze warunki do życia. Ale jak wprowadzić słońce, przestrzeń i zieleń do ciasnych uliczek historycznych miast? Moderniści nie mieli z tym problemu – należy zburzyć starą tkankę i w jej miejsce stworzyć nową. Podobne pomysły pojawiały się w Amsterdamie, jednak spotkały się z licznymi protestami. Wprowadzono więc strategię małych kroków. Postawiono na stosunkowo niewielkie, lokalne działania, odpowiadające na potrzeby i wpisujące się kontekst miejsca. I takie dokładnie były place zabaw Aldo van Eycka – „akupunktura miejska” jakby to nazwał dziś Jaime Lerner (więcej o tym pojęciu w naszym słowniku).  

Aldo van Eyck dość wcześnie zaczął krytykować wielkie plany CIAMu. Uważał, że były zbyt odległe od codziennego życia i od… ludzi. Gdy wielcy moderniści rysowali plany budynków, osiedli i miast, on dostrzegał to, co pomiędzy nimi – przestrzeń, z której korzystają zwykli mieszkańcy. Można to porównać do znanych zagadek optycznych typu „Co widzisz na obrazku?” Niektórzy widzą dwie twarze, inni kielich. Architekt wychodził z założenia, że żadna przestrzeń nie jest zbyt mało ważna, aby nie mogła się nią zająć architektura, a od projektów „ponadczasowych” ważniejsze są „akcje”, dziejące się tu i teraz.   

To tylko plac zabaw?

Aldo van Eyck tworzył nie tylko place zabaw. On tworzył miejsca. Doskonale widać to na serii zdjęć przedstawiających przestrzeń przed i po jego interwencji (kilka z nich można zobaczyć na stronie architekturfurkinder.ch). Na pierwszym zdjęciu widoczne są ogromne połacie dróg lub zaśmiecone luki budowlane. Na drugim przyjazne, czyste skwerki, zagospodarowane, estetyczne i pełne ludzi. Bo od samego początku chodziło o ludzi. To dla nich projektował Van Eyck i to o nich upominał się na kongresie CIAMu. „Funkcjonalizm zabija kreatyw­ność. Prowadzi do zimnej technokracji, gdzie zapomina się o aspekcie ludzkim. Budynek jest czymś więcej niż tylko sumą jego funkcji; architektura musi ułatwiać ludzką aktywność i sprzyjać społecznym interakcjom” – pisał na łamach duńskiego magazynu „Forum” w 1953 r.

Place zabaw powstawały w miejscach wskazanych przez ludzi i przywracały im zaniedbane fragmenty miasta, nie tylko pod względem przestrzennym, ale i społecznym. Nowe skwery stawały się miejscem spotkań i zacieśniania więzi sąsiedzkich. To doskonały przykład rewitalizacji i zaczątki partycypacji społecznej.

Takie podejście do projektowania znalazło swoje odzwierciedlenie w strukturaliźmie – kierunku propagowanym przez Aldo van Eycka i Team 10 (pisane również jako Team X), którego był współtwórcą.

Dzieciństwo odzyskane

Aldo van Eyck to jeden z pierwszych architektów (i do tej pory nielicznych), którzy poważnie traktowali dzieci. Stał się niejako adwokatem tej często pomijanej części społeczeństwa. Penny Wilson w artykule „Not only Critical, but constructive” przytacza słowa van Eycka: „Jeśli miasta nie są przeznaczone dla dzieci, nie są przeznaczone dla mieszkańców w ogóle”.

Działalność van Eycka zbiegła się w czasie z ogólnoświatowym ruchem „wyzwolenia dzieciństwa”. W 1938 r. Johan Huizinga wydał „Homo ludens”, w Danii utworzono pierwszy przygodowy plac zabaw, w 1948 r. powstała Deklaracja Praw Dziecka, rozwijały się pedagogika i psychologia dziecięca. W tym czasie powstała również grupa CoBrA, która czerpała inspirację z rysunków dziecięcych, a jeden z jej członków, Constant Nieuwenhuys zapowiedział początek „społeczeństwa kreatywnego” i coraz większy udział rozrywki w życiu człowieka.

Można by uznać, że w takim wypadku działalność van Eycka to tylko wypadkowa ówczesnych trendów. O dzieciach mówiło się coraz więcej, wiele miast starało się ściągać dzieci z ulic (w Polsce działały Ogrody Jordanowskie, posłuchaj odcinka podcastu na ten temat). Tak, wielu teoretyków zaczęło zwracać uwagę na to, że zabawa jest niezbędna do prawidłowego rozwoju dzieci. Ale Aldo van Eyck nie był teoretykiem. On nie ściągał dzieci z ulicy – on oddał te ulice dzieciom.

Zdjęcie: pracownia k.