Dlaczego tu jest tak fajnie?

Oglądasz albumy lub magazyny z pięknymi ogrodami? Podróżujesz po świecie i zachwycasz się? Marzysz o stworzeniu czegoś podobnego u siebie, ale wciąż blokuje Cię myśl, że nie masz pieniędzy, nie masz przestrzeni, ani czasu na pielęgnację TAKIEGO ogrodu.

Ogrody do podziwiania

Podoba mi się określony styl w projektowaniu ogrodów. Podobnie zresztą jak w architekturze (to nawet jest ten sam styl). Tobie może podoba się coś zupełnie innego. Ale w uproszczeniu moglibyśmy podzielić wszystkie podziwiane przez nas ogrody na dwie kategorie. Pierwsza to ogrody na pokaz – ogrody historyczne, ale i nowoczesne, monumentalne i mniejsze, ale zaprojektowane w każdym calu. Takie ogrody spotykamy przy pałacach i na festiwalach ogrodów. Służą przede wszystkim do oglądania, ale na pewno nie do codziennego użytku. Nie chciałabym mieć ogrodu, który tylko wygląda, a w którym nie mogę niczego dotknąć, nic zmienić czy usiąść na trawie. Jeśli jednak o takim właśnie miejscu marzysz – zatrudnij architekta krajobrazu lub projektanta ogrodów. Tylko uprzedź ich od razu, że Twoim głównym celem jest “opad szczeny” u sąsiadów, żeby nie tracili czasu na zadawanie głupich pytań tylko od razu brali się do roboty.

Ogrody zwyczajne

Zwyczajne, nie znaczy nijakie. W drugiej kategorii mieszczą się ogrody tak proste, że właściwie nie wiadomo, dlaczego nam się podobają. Niby rośliny takie jak u nas. Niby tylko kilka doniczek, kosz wiklinowy czy stolik. Stary sad, kwitnący krzew, może hamak. Zawsze zastanawiam się, o co w tym wszystkim chodzi. Dlaczego mnie tak urzekają? Przykładem takiego ogrodu jest Osada Młynarska Boroniówka pod Ojcowem, której zdjęcia tu zamieszczam.

Doniczki i inne luźne elementy

Jestem przekonana, że taki ogród da się zaprojektować, choć potrzeba do tego naprawdę zdolnego architekta krajobrazu. Przypuszczam, że w większości przypadków takie ogrody powstają latami. Narastają, dopełniają się. Czasem kupimy coś na starociach, czasem coś nam przeszkadza i musimy to przestawić. Czasem ciocia podrzuci nam jakieś sadzonki, a innym razem coś wysieje się przypadkowo. Tu postawimy doniczkę, tam stolik i krzesła. A potem przeniesiemy ten stolik kawałek dalej, bo tam jednak za bardzo grzało słońce. A jakąś roślinę musimy przesadzić, bo rośnie w zbyt dużym cieniu. A może pomalujemy doniczki na jakiś jaskrawy kolor? I tak dalej…
Z tym doniczkami to w ogóle ciekawa sprawa. Zawsze zastanawiało mnie po co stawiać doniczki, skoro wokół mamy ogród z mnóstwem roślin. Ale zauważyłam, że we wszystkich ogrodach, które mnie zachwycają, poza roślinami w gruncie zawsze są jakieś dodatkowe w pojemnikach. W ceramicznych doniczkach, wiklinowych koszach czy drewnianych skrzyniach. Cudownym przykładem, o którym na pewno kiedyś napiszę jest przedszkole Guzikowo w Krakowie.

Czas

Jak już wspomniałam – takie miejsca często powstają latami. Metodą prób i błędów. Oczywiście możemy zrobić  bardzo dokładne analizy skąd wieje wiatr, jak “wędruje” słońce po naszym ogrodzie, a gdzie zbierają się kałuże. Podobno dawniej, żeby wybudować dom, trzeba było obserwować uważnie wybrane miejsce przez cały rok. I dopiero wówczas decydowało się, od której strony będzie wejście, a od której stodoła. Z czasem, gdy ludzi i domów przybywało, było łatwiej – można było podpatrzyć od sąsiada. Myślę, że nawet tak dokładne analizy z czasem tracą swoją aktualność. Bo przecież rośliny rosną, więc proporcje między miejscami nasłonecznionymi i zacienionymi się zmieniają. Czasem dodajemy dodatkowe elementy, może nawet budynki. Zmieniają się stosunki wodne (bo na przykład uregulowano strumień, który płynął tuż przy naszej działce). Zmienia się też, niestety najczęściej na niekorzyść, liczba zwierząt, które są w danej okolicy. Ale przede wszystkim – dzieci rosną, my się starzejemy, zmieniają się nasze potrzeby.

To jednak nie musi być przeszkodą, przeciwnie – można spojrzeć na to, jak na wyzwanie. Jeśli będziemy wystarczająco elastyczni (my i nasza przestrzeń) będziemy mogli reagować na te zmiany. To też jest pocieszające. Gdy ciągle nam czegoś w ogrodzie brakuje, to nie dlatego, że jesteśmy leniwi, że znów nam się nie udało. Po prostu tak jest – ogród nigdy nie jest skończony.

Rośliny, która „same” rosną

Ogrody, które mnie zachwycają najbardziej są wypełnione roślinnością. Ale wygląda tak, jakby to rosło samo. Bujnie, obficie. Co prawda brak chwastów wskazuje, że jednak ktoś nad tym czuwa (choć akurat w ogrodach, które lubię, chwastów też nie brakuje).

Jedną z takich podstawowych rad, które mogę tu udzielić, to sadzenie roślin rodzimych, a najlepiej takich, które  rosną same za płotem. Mówiliśmy o tym w ostatnim odcinku podcastu. Jeśli coś urosło samo i przetrwało, u Ciebie też przetrwa, nawet jak zapomnisz podlać. To taka porada dla tych, którzy chcą mieć ładny ogród, ale nie mają czasu, siły, ani ochoty na ciągłą pracę w nim.

Kiedyś mieliśmy klientów – małżeństwo w średnim wieku, ze sporym ogrodem. Obydwoje aktywni zawodowo. Sami przyznają, że nie mają czasu na ogród, ale chcą go jakoś utrzymać w ryzach, bo często odwiedzają ich wnuki. Ogród zlokalizowany był w pobliżu przepięknych Dolinek Krakowskich, czyli na wapiennej skale. Spaceruję po ogrodzie i widzę… różanecznika. Dla niewtajemniczonych – ziemia na wapiennej skale jest mocno zasadowa. Różaneczniki do życia potrzebują ziemi kwaśnej, czyli dokładnego przeciwieństwa tego, co tu miały. Zdziwiona pytam po co im te różaneczniki. Przecież utrzymanie ich wymaga ogromnych wysiłków i ciągłego nawożenia. „Ale my je lubimy” – pada odpowiedź. I ok. Ich sprawa. Ale coś za coś – jeśli nie mają czasu na pracę w ogrodzie, dlaczego zdecydowali się na roślinę, która wybitnie tam nie pasuje i przysparza im sporo kłopotów?

To nie kwestia stylu

Pokazałam Ci ogród, który fachowo nazwalibyśmy ogrodem w stylu wiejskim. Uwielbiam go, choć jak wspomniałam na początku mój ulubiony styl w projektowaniu ogrodów jest jednocześnie ulubionym stylem w architekturze. Jest to modernizm. Jednym z najlepszych przykładów ogrodu modernistycznego (najlepszych w Europie) jest park przy domu narodzin Chopina w Żelazowej Woli, zaprojektowany przez Franciszka Krzywdę- Polkowskiego. Z tego ogrodu warto wyciągnąć jedną radę — sadź rośliny w większych partiach, nie pojedynczo. To częsty błąd w polskich ogrodach. Mamy tak małe przestrzenie, a w sklepach jest tyle pięknych roślin… Chcemy posadzić je wszystkie i efekt jest taki, że mamy “ogród botaniczny”, który jest chaotyczny i nie daje takiego efektu, o jaki nam chodziło. Tworzenie idealnych kompozycji rabatowych to trudna umiejętność (ja jej nie posiadam, zawsze gdy tego potrzebuję zlecam to Tomaszowi Kurtkowi lub Joannie Zając). Ale w miarę prosto uzyskać ładny efekt stosując duże bloki roślinności.

Pewne zasady się powtarzają. Z pewnością nie odkryłam ich wszystkich, ale wiem, że tak naprawdę to nie zależy od stylu ogrodu. Zupełnie niechcący zeszłam na temat kompozycji, która z pewnością wymaga osobnego omówienia. A chodziło mi przede wszystkim o to, aby zachęcić Cię do przyglądania się pięknym ogrodom i zastanawiania się dlaczego to miejsce mnie zachwyca.

Jakie ogrody Cię zachwycają? Jeśli są publicznie dostępne – wrzuć w komentarzu link. Jeśli nie – wrzuć zdjęcie. Co Ci się w nich najbardziej podoba?

Zdjęcia: Anna Komorowska | pracownia k.

Artykuł z cyklu „Stwórz ogród zabaw”. Cały cykl znajdziesz tutaj