Dorosły na placu zabaw

Na placu zabaw możemy spotkać 7 typów dorosłych: helikopter, komentator, towarzysz zabawy, jednokomórkowiec, freelancer, po prostu dorosły i społecznik. Którym typem jesteś?


Plac zabaw jest wymarzonym miejscem do prowadzenia badań socjologicznych. Materiał, jaki można zebrać obserwując relacje między dziećmi, między dziećmi a rodzicami czy między dorosłymi, mógłby posłużyć do napisania niejednego doktoratu. Socjolodzy – zainteresujcie się tym! Chętnie poczytałabym wyniki takich badań. Dzisiaj jednak ujęcie nie socjologiczne a satyryczne.

Helikopter

Zjawisko znane i nazwane (przez Foster Cline and Jim Fay w 1990 r.). Napisano na ten temat sporo artykułów.
Możesz je sobie wyguglować wpisując hasło „helicopter parent”. W skrócie chodzi o rodziców, którzy nieustannie krążą nad swoim dzieckiem, patrząc na każdy jego krok i pilnując, aby nie zrobiło sobie krzywdy. Ten typ może, choć nie musi łączyć się z kolejnym, którym jest…

Komentator

Dam Ci próbkę. Idzie mama za córeczką i nawija: „O, Marysia idzie na zjeżdżalnię. Tak, chcesz zjechać? Wejdziemy po schodkach. Jeden schodek, drugi schodek, trzeci schodek. Super, jesteś już na trzecim schodku. Idziemy dalej – czwarty schodek, piątek. Juuuupi! Jesteśmy na górze. Tak, teraz zjedziesz? Marysia chce zjechać. Siadasz, powoli. Tak, właśnie tak. I ziuu! Tak, brawo. Marysia zjechała. Fajnie było? Chcesz jeszcze raz?”
Chcesz? Ja dziękuję.

Towarzysz zabawy

Oczywiście nie należy mylić helikoptera z towarzyszem zabawy. Co prawda Hodgkinson twierdzi, że:

Nie ma smutniejszego widoku niż samotny rodzic przeganiający dziecko przez plac zabaw i udający sam przez sobą, że też się dobrze bawi

Tom Hodgkinson „Być rodzicem i nie skonać”

Ale naprawdę są rodzice, którzy lubią bawić się ze swoimi dziećmi. I mają do tego prawo. Wszystkie urządzenia na placu zabaw powinny być tak skonstruowane, aby wytrzymać osobę dorosłą (w założeniu po to, żeby rodzic mógł po dziecko wejść, jeśli ono boi się zejść). Więc nie patrzcie krzywo na tatusiów skaczących po drabinkach. Często korzystanie z urządzeń jest utrudnione. Dla mnie na przykład huśtawki są zbyt wąskie. No co tu dużo mówić – pupę mam za dużą. Dlatego w Archeologicznych Ogrodzie Zabaw zaprojektowałam sobie jedną poszerzoną. Więcej podpowiedzi jak przystosować plac zabaw tak, aby dorośli mogli towarzyszyć dzieciom przeczytasz w „Zieleni Miejskiej” nr 5/2018.

Jednokomórkowiec, zwany też smartphone zombie

Przeciwieństwem helikoptera jest rodzic, który cały pobyt na placu zabaw spędza wpatrzony w telefon. Ewentualnie  gazetę. Widziałam kiedyś taki komiks, na jednym obrazku pokazana jest kobieta-jednokomórkowiec. Siedzi na  brzegu piaskownicy wpatrzona w telefon, a w tle dwie kobiety komentują: „No popatrz! Przyszła na plac zabaw i nawet nie spojrzy na dziecko”. Na drugim obrazku widzimy mężczyznę-jednokomórkowca i komentarz w tle: “Zobacz! To jest facet! Zabrał dzieci na plac zabaw”. Bardzo trudno na pierwszy rzut oka rozróżnić ten typ od kolejnego, ale różnica jest znacząca. Objawia się tym, jak taki rodzic reaguje na wołanie dziecka. Jeśli nie podnosząc głowy bełkocze coś w stylu „Tak kochanie, widziałem, bardzo ładnie zjechałeś”, mamy pewność, że jest to człowiek, którego mózg na stałe połączył się z oprogramowaniem telefonu.

Freelancer

Pozornie bardzo przypomina jednokomórkowca. Różnica polega na tym, że jest to rodzic, który jest bardzo uważny na to, co robi dziecko. Początkowo towarzyszy mu w zabawie, obserwuje go, reaguje na jego wołanie, ale jeśli widzi, że dziecko świetnie się bawi – pozwala mu na to i zajmuje się swoimi sprawami. Wykorzystuje czas, żeby odpisać na maila, wykonać zaległy telefon lub przygotować zarys kolejnego artykułu. To osoba, która zdaje sobie sprawę, że dzieci potrzebują swobody i czasu z innymi dziećmi, a dorosły ma prawo zająć się swoimi sprawami.

Po prostu dorosły

To osoba, która po prostu nie lubi bawić się z dziećmi, a pobyt na placu zabaw jest dla niej nudny. Wykorzystuje
go więc po swojemu – na odpoczynek, poczytanie książki czy rozmowę z innymi dorosłymi. I nie ma w tym nic
złego, pod warunkiem, że jest tego świadoma. Dużo do myślenia w tej kwestii dał mi artykuł z bloga „Tylko dla
mam” „Nie lubię bawić się z dzieckiem. Czy jestem złą matką?”. I cytat z książki Hodgkinsona, który pojawił się przed chwilą.

Społecznik

Plac zabaw ma ogromny potencjał. To miejsce może stać się centrum społeczności lokalnej. Aby tak się stało przydałoby się kilka udogodnień, o których pisałam w artykule o idealnym placu zabaw. Jednak nawet bez nich ten potencjał jest często realizowany w mikroskali. To po prostu miejsce, gdzie spotykają się rodzice i rozmawiają ze sobą. Nie każdy ma na to ochotę, ale dlaczego nie ułatwić sprawy tym, którzy tego potrzebują, chociażby stawiając ławki w odpowiedni sposób.

Którym typem jesteś? Obserwujesz inne typy rodziców?

Zdjęcia: Michał Rokita | pracownia k.