Jak słuchać, żeby dzieci zaczęły sikać do nocnika, pieniądze mnożyć się, a biznes rozkwitać?

podcast

Dziś zamiast podcastu artykuł o podcastach. Wkrótce kończy się akcja #wiosenneprzebudzenie #sluchampodcastow. Przez cały tydzień na Instagramie i na Facebooku opisywałam swoje ulubione podcasty. Dziś chciałabym przypomnieć archiwalny artykuł, w którym pisałam dlaczego słucham i jakich podcastów mi brakuje. Tematy nadal są do zagospodarowania, więc może znajdziesz tu coś dla siebie. Koniecznie daj znać!

Takie czasy?

Zawsze miałam problem ze słuchaniem. Nie ze słuchem, choć to w pewnym sensie też, bo słoń mi na ucho nadepnął, ale ze słuchaniem. Żeby się skupić na wykładach muszę robić notatki. „Rozumienie ze słuchu” to dla mnie najgorsza część egzaminów językowych. Jestem wdzięczna moim przyjaciołom za to, że wciąż są ze mną, mimo że to przeważnie oni muszą słuchać mnie. Ale w zeszłym roku coś się zmieniło… Pojawił się on – PODCAST.
Pod pewnymi względami jestem tradycjonalistką. Nigdy nie przedłożę e-booków czy podcastów nad papierowe książki. Ale przychodzi taki moment w życiu, gdy czytanie książek jest po prostu trudne. U mnie wygląda to tak – wstaję z chłopakami koło 6.00 rano. Krzątam się po kuchni, gotuję śniadanie, tu posprzątam, tam wstawię pranie. Chłopcy w tym czasie fantastycznie się razem bawią. Dochodzę więc do wniosku, że mam chwilę dla siebie i siadam z książką na kanapie. Dwie sekundy później: Mamo, bo on mi zabrał zabawkę. Mamo, chce mi się pić. Mamo, poczytaj nam. Mamo… To samo dzieje się, gdy do ręki biorę telefon i zaczynam coś przeglądać. Ale o dziwo, gdy zakładam słuchawki, odpalam jakiś podcast i dalej się krzątam – zabawa trwa, a dzieci nie zwracają na mnie uwagi.
Odkąd chłopcy poszli do przedszkola odzyskałam czas na książki – gdy odwiozę ich rano, drogę powrotną mogę poświęcić na czytanie. To znaczy część drogi powrotnej, bo najpierw chwila w autobusie, potem przerwa na przesiadkę i jeszcze trochę w tramwaju. Ale mogę też wychodząc z przedszkola założyć słuchawki i słuchać. Przez całą drogę do autobusu, jazdę autobusem, przesiadkę, jazdę tramwajem i drogę z tramwaju do domu. A potem jeszcze robiąc kawę.

A skoro lubię gadać…

I tak sobie słuchałam kilku różnych podcastów, gdy nagle mnie tknęło. Przecież moimi odbiorcami też są, w dużej mierze, rodzice. I oni też, tak samo jak ja, spędzają mnóstwo czasu na krzątaniu się po domu, na spacerach z wózkiem, na odwożeniu dzieci do przedszkoli i szkół. I po prostu nie mają czasu, naprawdę nie mają czasu, żeby usiąść i coś przeczytać. A skoro lubię gadać i zawsze marzyłam o własnej audycji radiowej, to dlaczego nie spróbować. Tym bardziej, że jednocześnie szukałam formuły, w której mogłabym kontynuować akcję Idziemy na pole. Pomysł wykiełkował. Wiedziałam co chcę robić i po co. I pewnie korzystając z różnych źródeł, krok po kroku, doszłabym do tego, jak to się robi. Musiałabym włożyć w to spory wysiłek i trochę by to trwało. Ale nie musiałam, bo mój guru od podcastów (czyli najczęściej słuchany i uwielbiany przeze mnie za merytorykę i głos) Marek Jankowski wypuścił kurs PodcastPro. O robieniu podcastów właśnie. Więc po się męczyć samemu. Dostałam wiedzę, dostałam kopa i tak 2.11.2017 poszedł w świat pierwszy odcinek podcastu „Nieplac zabaw” (wszystkie odcinki znajdziesz tutaj).

Chcę posłuchać… Ciebie!

Lista polskich podcastów z miesiąca na miesiąc się powiększa, ale wciąż brakuje na niej kilka tytułów, które byłyby dla mnie interesujące. I pomyślałam, że może ktoś z moich czytelników ma taką wiedzę. I chciałby się nią podzielić. A może masz wiedzę (lub lubisz rozmawiać z mądrymi ludźmi), która zainteresowałaby innych moich czytelników? Jeśli tak – nie zachowuj jej dla siebie. Trzeba się dzielić, jak mawia mój Franek (oczywiście tylko w sytuacjach, gdy chodzi o zabawki Antka, nie jego).

Oto spis pomysłów:

  1. Podcast kulinarny
    Nie umiem gotować. Znam kilka podstawowych przepisów. Jak chcę zrobić coś bardziej zaawansowanego niż naleśniki MUSZĘ mieć przepis. Wkurzają mnie te wszystkie pięknie wydane książki kucharskie. Bo jak takie cudo położyć w kuchni, jak przewracać takie kartki ubabranymi mąką palcami?
    Marzy mi się podcast, w którym ktoś opowiada krok po kroku jak coś zrobić. W międzyczasie może opowiadać o historii potrawy czy inne ciekawostki. Gdybym nie nadążała mogę łatwo zatrzymać używając pilota na kablu słuchawek. Niczego nie brudząc. Mogę spacerować od lodówki do kuchenki, bo telefon mam w kieszeni.
  2. Podcast w oparciu o książkę “Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły”
    Jestem pewna, że taka wiedza przekazywana stopniowo, poparta przykładami i rozmowami z gośćmi, możliwa do przyswojenia w czasie wykonywania innych obowiązków domowych, byłaby bardzo cenna.
  3. Podcast naukowy dla dzieci
    Ze starszym synem rozmawiamy sobie czasem o czarnych dziurach i ścianach Plancka. I tak sobie myślę, że fajny byłby podcast o nauce, ale taki dla dzieci. Krótko, rzeczowo, ciekawie… Pierwsze już się pojawiają, ale wciąż mało.
  4. Podcast do trenowania
    Uwielbiam „Trening na bosaka” prowadzony przez Kasię Grządkę. Szczególnie krótkie, 10-minutowe treningi. Dla mnie idealne. Problem polega na tym, że jedyny czas, jaki udało mi się wygospodarować na ćwiczenia jest wtedy, gdy moi chłopcy oglądają bajkę. Ćwiczę więc w słuchawkach (nie znoszę kakofonii), jednocześnie starając się patrzyć na ekran, żeby dokładnie wykonać ćwiczenie. I efekt jest taki, że zamiast utrzymać prawidłową postawę ja się wyginam w stronę ekranu walcząc z słuchawkami. Oczywiście starałam się zapamiętać sekwencję ćwiczeń, żeby ją powtórzyć następnym razem już bez sprzętu, ale nie ma szans. To jak z gotowaniem. Muszę mieć przepis. I tak sobie pomyślałam, że jakby oprócz filmików powstała też wersja audio… Może bardziej „obrazowa” nawet. Tak, żeby za pierwszym razem oglądnąć filmik, a potem już ćwiczyć tylko słuchając.

Taaa, jasne… Ja i podcast…

Taka była Twoja reakcja? Uważasz, że nie masz odpowiedniego głosu, że nie mówisz zbyt poprawnie, że nie masz wystarczającej wiedzy, że nie masz odpowiedniego sprzętu, że nie masz czasu, że…? Jeśli tak myślisz – to przestań. Jeśli nadal to czytasz to znaczy, że przez ułamek sekundy pomyślałeś – może jednak… Przestań więc szukać wymówek i po prostu zacznij.

Zdjęcie: Karolina | Kaboompics