Leśna Wioska. Raj. Choć nie dla wszystkich.

leśna wioska

Długo zastanawiałam się jak napisać o moim pobycie w Leśnej Wiosce. Bo było mi tam… źle. Ale nie miało to nic wspólnego z tym miejscem, a już na pewno nie wynika to z winy gospodyni. Prawda jest taka, że Emilia staje na głowie i nie śpi po nocach, żeby jej gościom było dobrze. I że jest to idealne miejsce dla wielu osób. Choć nie dla wszystkich.

Krąg Kobiet

Uczestniczyłam w weekendzie przeznaczonym dla mam z dziećmi. Są różne turnusy – czasem dla całych rodzin, czasem tylko dla kobiet, a czasem właśnie dla mam z dziećmi. To taki czas, żeby pobyć w towarzystwie innych kobiet, wymienić się doświadczeniami, podzielić myślami, wzmocnić się, czasem przytulić, czasem może popłakać, a czasem razem się pośmiać. Ważna jest otwartość na innych i na siłę, która z takiego kobiecego kręgu płynie.

Dla mnie był to przede wszystkim czas na to, aby pobyć z Antosiem. Nigdy nie mieliśmy okazji, żeby pobyć tylko we dwoje przez tak długi czas. To miał być nasz czas. Nie byłam gotowa na integrację, na bycie w kręgu. Przyznam Ci się, że w ogóle mam problem z kobiecymi kręgami. Widzę ich wartość i bardzo szanuję wszystkich, którzy je tworzą. Ale zdecydowanie lepiej czuję się w towarzystwie mieszanym. Cóż, chyba po prostu wybrałam zły turnus.

Gospodarze

Największą siłą tego miejsca są jego gospodarze – Emilia Góźdź i jej rodzina. Otwierają na oścież swój dom i swoje serca. Dokładają wszelkich starań, żeby wszystkim było dobrze. Są obecni i reagują na każdą potrzebę swoich gości. I to jest piękne, choć nie dla każdego. Jeśli chcesz pobyć sam na sam ze sobą lub swoją rodziną – wybierz raczej inne miejsce.

Jedzenie

Jedzenie w Leśnej Wiosce jest po prostu pyszne. Każdy jeden posiłek. I wybór taki, że każdy znajdzie coś dla siebie. I dla nikogo niczego nie zabraknie. A jeśli między posiłkami zaburczy w brzuchu zawsze można zejść do piwnicy i coś sobie podjeść. Do dyspozycji jest też woda, kompot czy herbata. Przez całą dobę, o dowolnej porze. Niestety nie dane mi było się tym wszystkim cieszyć, bo mój żołądek odmówił posłuszeństwa :(.

Gospodarstwo

Ktoś mógłby powiedzieć – po co tam jechać, tam nic nie ma. Były takie chwile, gdy zastanawiałam się co ja tu robię, to samo mam u moich rodziców. Ale po pierwsze – nie każdy ma takie swoje „nic” pod miastem. Po drugie – tu dzieci mają towarzystwo do zabawy. Po trzecie – patrz punkt pierwszy, drugi i trzeci.

Założenie jest takie, że wszyscy śpią w dużych namiotach, ewentualnie na sianie. W centralnej części jest stodoła, do której przenosi się życie w upalne i deszczowe dni. Można tam jeść, oglądać filmy, posiedzieć na sofie, zagrać w grę, poleżeć na sianie, poczytać książkę. Dzieci mogą się bawić ustawionymi na podeście zabawkami. Dodatkowo stodoła ma taras, który jest idealnym punktem do obserwacji nocnego nieba (a tym razem było co oglądać!). Gdyby jeszcze postawić na drewniane zabawki byłoby idealnie.

Dzieci mają do dyspozycji również basen, trampolinę, piaskownicę, kuchnię błotną i huśtawkę z hamaka. I dużo, dużo miejsca. I inne dzieci do towarzystwa.

Las

Skusiła mnie wizja spacerów po lesie. Opowieść o tym, że w lesie można zostać swoje troski i niepokoje. Las był na wyciągnięcie ręki, jednak zdecydowanie za daleko jak na lipcowe upały. Przejście kilkuset metrów przez pole, w pełnym słońcu, z małym dzieckiem pod pachą (na baranach, na rękach, ciągnąc za sobą…) przerosło moje możliwości. Dzieci chlapały się w basenie, w stodole panował przyjemny chłód, a pod ręką była woda z cytryną lub domowy kompot. Po prostu nie chciało nam się stamtąd ruszać. Moje lenistwo wzięło górę.

Niebo

Nad Kowalkowem widać gwiazdy. Wszystkie! Nie tylko te najjaśniejsze. Widać drogę mleczną i miliardy gwiazd. W mieście możemy zapomnieć o takich widokach. W ten weekend było też widać całkowite zaćmienie księżyca. Najdłuższe w tym wieku. I Marsa!

Wypoczynek

Ostatniego dnia ktoś mnie zapytał czy wypoczęłam. Byłam po nieprzespanej nocy, dochodziłam do siebie po chorobie, przez cały czas w ruchu i na każde zawołanie Antosia (bez możliwości zrzucenia tego na kogoś innego – „Teraz Twoja kolej…”). Był upał, a ja byłam zła na siebie, że nawet się do lasu nie wybrałam. Nie, nie wypoczęłam. Była cholernie zmęczona. Ale moim celem nie był wypoczynek. Chciałam pobyć z moim młodszym synem i wiedziałam, że o odpoczynek będzie trudno.

Wiem jednak, że gdybyśmy przyjechali całą rodziną, chłopcy mieliby kolegów i dwoje rodziców, którzy mogą się wymieniać, a my dobre towarzystwo i przepyszne jedzenie (które pojawia się „w magiczny sposób” na stole bez naszego udziału). Tak – jest to miejsce, gdzie można wypocząć i zregenerować się. Przez trzy dni. Potem już pewnie nasze miejskie dusze zaczęłyby się nudzić i szukać zajęcia.

Czy polecam Leśną Wioskę?

Oczywiście, całym sercem. Ale ten wyjazd uświadomił mi jak ważne jest, aby umieć określić swoje potrzeby i oczekiwania wobec miejsca i sposoby spędzania wolnego czasu. Bardzo często polecam jakąś formę wypoczynku czy zachęcam do aktywności, które dla kogoś mogą być zupełnie nieciekawe. Są tacy, dla których w Leśnej Wiosce będzie za mało lasu. Są tacy, dla których będzie za dużo wsi. Są tacy, których drażnić będzie ciągłe towarzystwo innych osób. Chyba nie ma takich, którym nie smakowałoby jedzenie.

Jeśli jednak pragniesz spotkać się z innymi mamami, potrzebujesz kobiecego wsparcia i chcesz zapewnić dziecku przestrzeń, gdzie może się swobodnie bawić i gdzie spędzi cały dzień na świeżym powietrzu – to tak, jedź do Leśnej Wioski. Na weekend. Na tydzień. Kilka razy do roku. Ja mam nadzieję, że tam wrócę. Choć pewnie całą rodziną i w innych okolicznościach.