Patyki, skrzynki, deski. Luźne elementy na placu zabaw

Patyki na placu zabaw? Brzmi jak wybite oko? Deski i skrzynki – katastrofa. Dzieci nie tylko uwielbiają bawić się takimi elementami, ale również bardzo tego potrzebują. Więcej o teorii luźnych elementów przeczytasz w artykule „Architekt z Buford okradł dziecko”. Dzisiaj skupimy się na tym, jak wprowadzić takie elementy na plac zabaw.

Kreatywność, sprawczość i prawdziwa zabawa

Simon Nicholson, twórca teorii luźnych elementów (The theory of Loose Parts), twierdzi, że duża liczba zmiennych wpływa na kreatywność. Dotyczy to zarówno dzieci bawiących się na placu zabaw, jak i planowania miast (o czym pisaliśmy w artykule wspomnianym w nagłówku). Dziś skupmy się na pierwszej sytuacji.

Dzieci przychodzące na plac zabaw widzą przestrzeń zaprojektowaną od A do Z. Jedyne co mogą zrobić to bawić się według ustalonego przez dorosłych scenariusza. Oczywiście to duże uproszczenie, bo dzieci i tak sobie doskonale radzą i potrafią nawet w tak nieprzyjaznych warunkach, jak współczesne place zabaw, znaleźć okazję do prawdziwej zabawy. Ale… tych okazji miałyby znacznie więcej, gdyby na placu zabaw znalazło się przynajmniej kilka elementów, które mogą zmienić.

Klocki czy pudełka, które można przestawiać, pozwalają dzieciom na kreowanie przestrzeni według własnych potrzeb. A jest to ważne z dwóch powodów. Po pierwsze – miejsce lepiej dostosowuje się do zabawy. Po drugie – dzieci mają poczucie sprawczości. Na co dzień wiele decyzji podejmuje się za nich. Tutaj to one decydują jak ma wyglądać przestrzeń wokół nich.

Kolejna nowa teoria?

Po pierwsze teoria luźnych elementów nie jest taka nowa. Nicholson pisał o niej w 1971. A po drugie – każdy z nas już ją stosuje. Co to za zabawa w piaskownicy, gdy nie mamy łopatek i wiaderek. Sam piasek jest przykładem materiału, którym można manipulować. Po chodniku można rysować kredą. Pod warunkiem, że masz kredę. Trzeba przynieść ją z domu, czasem zdarza się, że ktoś ją zapewnia (jak np. kawiarnia przy Bunkrze Sztuki w Krakowie). Inny „luźny element” to rowerki i hulajnogi. W ostatniej części artykułu umieszczamy listę wszystkich elementów, które przyszły nam do głowy. Z pewnością wiele z nich już znasz. Nie próbujemy więc odkrywać Ameryki. Chodzi tylko o to, aby takich elementów było zdecydowanie więcej.

Gotowce i znaleziska

Tytułowe patyki, skrzynki i deski to tylko kilka przykładów. W największym uproszczeniu luźne elementy możemy podzielić na gotowce i znaleziska.

Pisaliśmy już kiedyś o katalogach urządzeń na place zabaw. Znajdziemy w nich przede wszystkim gotowe urządzenia, takie jak huśtawki czy karuzele. Zazwyczaj pojawią się też dodatkowe elementy wyposażenia, takie jak kosze na śmieci czy stoły i ławki. Niewielu producentów ma w swojej ofercie luźne elementy, ale zaczynają pojawiać się firmy, które takie „produkują”. Piszemy w cudzysłowie, bo niektóre z tych „produktów” to po prostu odpowiednio przygotowane elementy naturalne, ale w związku z tym, że znajdują się w katalogu i są do kupienia – zaliczamy je do kategorii gotowce. Ponieważ tych firm jest naprawdę niewiele (albo przynajmniej nam nie udało się więcej znaleźć) w dalszej części artykułu podamy odpowiednie linki. Niestety jest wśród nich tylko jeden polski adres. Jeśli znasz sklepy z takimi elementami – wpisz, proszę, adres w komentarzu.

Druga grupa to wszelkie elementy, które możemy zdobyć samodzielnie i po odpowiednim przygotowaniu dostarczyć dzieciom.

Dlaczego nie jest to powszechne?

Skoro dzieci tak bardzo potrzebują luźnych elementów, dlaczego tak rzadko pojawiają się na placach zabaw? Wiążą się z tym trzy problemy.

Po pierwsze takie materiały szybko się „rozchodzą” i trzeba je ciągle uzupełniać. Trzeba więc uwzględnić to w budżecie i w obowiązkach osoby kontrolującej plac zabaw.

Po drugie część z materiałów (jeśli nie większość) jest nietrwała i wymaga częstej kontroli i wymiany. Oczywiście można wprowadzić tylko odporne materiały, ale to może wpływać na ich koszt. Uwzględniając punkt pierwszy – trudno inwestować w coś, co może wkrótce zniknąć.

Z tych dwóch powodów łatwiej będzie wprowadzić takie elementy w przedszkolu lub w ogrodzie przy kawiarnii rodzinnej, niż na publicznym placu zabaw.

Jest jednak jeszcze trzecia przeszkoda – obawy rodziców. Dzieci biegające z patykami, rzucające kamieniami, czy przycinające sobie palce pod kółkami wózka… Tak, dzieci bywają nieprzewidywalne i podejmują ryzykowne zachowania. Ale mają też instynkt samozachowawczy, jeśli tylko go nie zaburzymy. Jeśli przez całe wczesne dzieciństwo staramy się unikać takich sytuacji, a potem, wieku 8 czy 10 lat, dziecko „dorwie” się do patyka to faktycznie – może być niebezpiecznie. Ale jeśli ma na co dzień kontakt z takimi materiałami – będzie wiedziało, jak go wykorzystać.

Może zdarzyć się, że jeśli wprowadzisz na swój plac zabaw takie elementy dzieci nie będą wiedziały co z nimi zrobić lub nie będą o nie dbały. Ktoś zapytał nas kiedyś – jak sobie z tym radzić. Naszym zdaniem można tylko w jeden sposób – otwierając więcej takich miejsc, aby dzieci przyzwyczaiły się do tego typu zabaw. Tak, to brzmi absurdalnie, ale w dzisiejszym świecie dzieci mają coraz mniej okazji do decydowania o swojej zabawie i coraz mniejszy kontakt z naturalnymi, luźnymi elementami. Dlatego gdy tylko nadarzy się okazja, muszą się wyszaleć.

Katalog luźnych elementów

Gotowce:

Znaleziska:

  • tkaniny
  • patyki
  • sznurki
  • kamyki
  • kłody, pieńki, plastry drewna
  • piasek, żwir, kora
  • deski
  • skrzynki do chowania czegoś i budowania z nich
  • kasztany, żołędzie, jarzębina itp.
  • wiaderka, miski i wszelkiego rodzaju pojemniki
  • drewniane łyżki, mątewki i inne przybory kuchenne
  • łopatki, grabki i inne zabawki do piasku
  • rynny, rury, złączki hydrauliczne
  • krzesła, leżaki, hamaki
  • slackline
  • gruba lina żeglarska do ćwiczenia równowagi, ciągnięcia
  • połówki kokosów
  • hulahop (nie tylko do kręcenia, zobacz co jeszcze można zrobić)
  • wózek do przewożenia zabawek i dzieci
  • skakanki, frisbee, piłki itp.

„Patenty” pracowni k.

I na koniec kilka naszych pomysłów na wykorzystanie luźnych materiałów. Nie są to w zasadzie nasze patenty, bo często je po prostu gdzieś podpatrzyliśmy. Są to jednak pomysły sprawdzone przez nas na wielu warsztatach:

Patyk + gumka

Duże patyki można wiązać ze sobą przy pomocy sznurka, ale jest to trudne i czasochłonne. Można również użyć gumki recepturki. Należy tylko pamiętać, aby wiązać je bardzo mocno i aby odsunąć je od końca patyka, bo w przeciwnym wypadku gumka może spaść. Do zabawy możemy użyć bardzo długich patyków. My najchętniej używamy bambusowych kijków o długości 1,5-2,5 m. Łączymy je grubymi gumkami. Całość można jeszcze dodatkowo obłożyć agrowłókniną (którą też mocujemy przy pomocy gumki). Efekt końcowy może być taki:

Więcej zdjęć na stronie pracowni k.
Patyki, gumki i agrowłókninę kupujemy w sklepie internetowym Rolmarket. Działa szybko i niezawodnie.

Zpagetti

To taka bawełniana włóczka. Produkuje się ją z T-shirtów. Można jej używać jak włóczki, czyli do robótek na drutach, na szydełku, do makramy. Można też po prostu zaplatać słupki i barierki w dziecięcej wersji knitt graffiti, rozciągać między drzewami tworząc „laserowy” labirynt czy na milion innych sposobów. Włóczka jest bardzo elastyczna.
Zpagetti można kupić w wielu polskich pasmanteriach. A jaki jest wybór możecie zobaczyć na stronie Hoooked.

Otulina izolacyjna

To tajemnicze hasło oznacza po prostu piankową rurę, która została wymyślona, aby izolować instalacje CO i CW. Idealnie nadaje się do wielu dziecięcych zabaw i jest tania jak barszcz. Oczywiście, jak ze wszystkim, jeśli potrzebujemy większej ilości kupujemy raczej w hurtowni lub sklepie specjalistycznym, a nie w najbliższym markecie budowlanym. Możemy też użyć tzw. makaronów.

Zdjęcia: pexels.com, pracownia k.