Mikser

mikser

Czy można zbudować przestrzeń publiczną z udziałem mieszkańców? I to do tego przy użyciu tylko ręcznych narzędzi? Jak młodzież może współpracować z seniorami? O niezwykłym projekcie opowiada jego pomysłodawca – Marcin Banat.

  • Nazwa projektu: Mikser – instalacje przestrzenne. Warsztaty Integracji Międzypokoleniowej
  • Autorzy: mieszkańcy Biskupca i okolic
  • Koordynator: Marcin Banat
  • Kategoria: architektura krajobrazu
  • Lokalizacja: Park Miejski, Biskupiec, ul. Wiosenna
  • Rok powstania: 2014-2015
  • Koszt: 10 500 pln
  • Więcej o działalności Marcina Banata w artykule „Linoterapia” dla dzieci i dorosłych w: „Zieleń Miejska” nr 5/2013

Początki

Zimą ubiegłego roku mój dobry znajomy, fotograf – Arek Dziczek zaproponował mi abyśmy wspólnie wystartowali w konkursie rządowym Programu Aktywności Społecznej Osób Starszych ogłoszonym przez Minsterstwo Pracy i Polityki Społecznej. Wspólnie z Justyną Kalkowską – prezes Stowarzyszenia Osób Pozytywnie Aktywnych “STOPA” w Biskupcu i Alicją Ślebiodą napisaliśmy projekt integracji międzypokoleniowej “Mikser”. Miasto pokryło koszty udziału własnego w konkursie. Kwotę tę przeznaczono dla Centrum Kontroli Placów Zabaw – na weryfikację projektów i wydanie stosownych certyfikatów bezpieczeństwa.

Ja odpowiadałem za warsztaty „instalacje przestrzenne”, w ramach których uczestnicy mieli zaprojektować i wykonać instalacje służące rekreacji, poprawie zdrowia i spędzaniu wolnego czasu. Wiosną okazało się że nasz projekt spełnił wymagania i zakwalifikowano go do realizacji. Finanse zapewnione. Z początkiem wakacji ruszyliśmy do dzieła.

Przebieg

W warsztatach uczestniczyli seniorzy z Klubu Seniora w Domu Dziennego Pobytu dla Osób Starszych przy MOPS w Biskupcu oraz młodzież miejscowego liceum. Pierwszy etap polegał na wykonaniu miniatur instalacji z trzcinowych patyczków i dratwy – jedynym narzędziem był nożyk do przycinania materiałów. Następnie powstały większe modele z kijków leszczynowych i sznurka jutowego. Tu poszły w ruch ręczne piły, dłuta i siekiera. Dzięki modelom w skali mogliśmy ustalić wielkość, proporcje czy rodzaje połączeń. Moja rola polegała na zapewnieniu narzędzi i weryfikacji modeli pod kątem bezpieczeństwa oraz obliczeniu, ile materiału potrzebujemy. W trakcie tych działań utworzyły się trzy grupy i trzy modele: drabinki pionowej, drabinki dwustronnej i drabinki ukośnej, która później została zamieniona na krzesło. Widok radośnie pracujących seniorów, głównie seniorek i młodzieży – bezcenny.

Po „zabawie” modelami nadszedł czas na pełny wymiar. Dzięki uprzejmości Biskupieckiego Towarzystwa Żeglarskiego nad brzegiem jeziora Dadaj rozpoczęliśmy ciężką pracę. Po pierwszej weryfikacji modeli w CKPZ ustaliliśmy że instalacje powstaną z drewna dębowego – jako najbardziej trwałego i nie wymagającego konserwacji. Do dyspozycji mieliśmy proste, niektóre jeszcze przedwojenne narzędzia ręczne: ośniki, piły moja-twoja, siekiery, dłuta i ręczne wiertarki i świdry.

W trakcie cotygodniowych kilkugodzinnych sesji uczestnicy przygotowywali swoje konstrukcje. Zarówno seniorzy jak i młodzież nie oszczędzali swoich sił pomagając sobie nawzajem w trudniejszych momentach.

Jesienią instalacje były gotowe do transportu w docelowe miejsce w parku miejskim w Biskupcu. Musieliśmy jednak poczekać z ich montażem dopóki nie zostały spełnione wszystkie formalności prawne w Starostwie powiatowym. Gdy już zostały spełnione, czekaliśmy na mróz, aby koparka, którą wykonano wykopy pod strefy upadku mogła wjechać bezpiecznie na podmokły teren (dawniej były tam bagna). W grudniu gdy teren był już przygotowany instalacje osadziliśmy w gruncie. Następnie zaprosiliśmy inspektora z CKPZ na kontrolę instalacji. Spodziewaliśmy się, że będzie trzeba coś jeszcze poprawić dlatego też wcześniej zabezpieczyliśmy kwotę na kolejną wizytę. Obecnie jesteśmy na etapie wykonania poprawek, czekamy na mróz, aby wywrotki dowiozły brakującą ilość piachu na strefy upadku, aby następnie ponownie zaprosić fachowców z CKPZ i uzyskać stosowne certyfikaty.

Chwalimy się

Największą wartością tego projektu jest fakt, że to mieszkańcy mogli samodzielnie wymyślić i wykonać instalacje, które przez kolejne lata będą służyć innym. To żywy przykład na to, że coraz bardziej możemy mieć wpływ na to co nas otacza w przestrzeni miejskiej. Nikt nas tego nie uczył. Wcześniej nam coś kazano lub co najwyżej nas informowano.

Instalacje są przykładem, że w XXI wieku narzędzia ręczne z poprzednich epok nadal mogą być użyteczne i prąd nie jest niezbędny. Fakt, wymaga to większego wysiłku, ale energia włożona w tworzenie często wraca zwielokrotniona w najmniej oczekiwanym momencie. Cieszy mnie fakt, że idea zrównoważonego rozwoju i nie obciążania środowiska jest bardziej widoczna.

Dla mnie osobiście to duże osiągnięcie – po dziesięciu latach, wreszcie znalazłem jakiś (wiem, że to nie jedyny) sposób na finansowanie z publicznych środków i tworzenie legalnych (czyt. spełniających normy) instalacji w przestrzeni miejskiej. Samemu bym tego nie dokonał. Potrzeba do tego odpowiednich ludzi i sprzyjających okoliczności.

Cieszy fakt, że lokalni urzędnicy zaufali, że takie rozwiązanie jest możliwe i pomogli – pokryli koszty certyfikatów, prac ziemnych, dodatkowych rąk do pracy (miejskiej grupy interwencyjnej), ułatwili zdobycie niezbędnych zezwoleń.

Trudne pytanie

Pisząc projekt nie mieliśmy pojęcia, że rozrośnie się to wszystko do tak poważnych rozmiarów.
Opracowanie profesjonalnych projektów architektonicznych wymyślonych instalacji, weryfikacja pod kątem bezpieczeństwa, analiza gruntu, zgłoszenie budowy – spełnienie tych formalności zajęło znacznie więcej czasu niż przypuszczaliśmy i przedłużyło realizację projektu o kilka miesięcy. Z seniorami umówieni byliśmy na konkretne terminy, a stawianie kilkuset kilogramowych konstrukcji to zdecydowanie nie praca dla pań w tym wieku i nie śmieliśmy ich w to angażować.

Przyznam szczerze, że wiedząc ile jeszcze czeka pracy i że zimą dzień jest krótki zwątpiłem w pewnym momencie czy instalacje w ogóle powstaną. Jednak nie można było zaprzepaścić dotychczasowej pracy i zaangażowania Justyny, jej rodziny i znajomych w załatwianiu formalności.

Daliśmy radę, na biskupiecką młodzież naprawdę można liczyć. Instalacje stoją!!!

Marcin Banat – fizjoterapeuta, pedagog

mikser

Jeśli nie wiesz o co chodzi z tym „Da się!” koniecznie zerknij tutaj. Pozostałe wpisy z cyklu „Da się!” tutaj.