Na szczęście! Jak dobrze, że w Polsce jest tak źle

na szczęście

Zbliża się nowy rok. Wszyscy życzą sobie szczęścia. Tego, żeby było lepiej. A mnie naszła taka refleksja… Jak to dobrze, że w Polsce jest tak źle.

Na szczęście… mamy mało pieniędzy.

Nadmiar pieniędzy może powodować spustoszenie w mózgu. Gdy już wszystko masz, wydajesz na głupoty. Wystarczy spojrzeć na limuzyny w kształcie karocy, którymi wożą się szejkowie w Dubaju. Brak pieniędzy uchronił wiele placów zabaw od zagumowania. Bo guma jest droga. Potrafi pochłonąć połowę lub więcej kosztów całego obiektu. Pamiętasz program Radosna Szkoła? Zakładał dofinansowanie szkół w temacie budowy placów zabaw i urządzania świetlic. Szkoła mogła otrzymać 50%, resztę musiała pokryć sama. Program miał jednak kilka absurdalnych wymogów, na przykład to, że plac zabaw powinien być płaski, prostokątny, w kolorze pomarańczowym i niebieskim (tak, tak, dokładnie podano, jakie kolory mają być użyte) i częściowo pokryty nawierzchną syntetyczną. Nie lubię rozsiewać plotek, ale jak ktoś mi będzie wmawiał brak związku pomysłodawców programu z jakimkolwiek producentem niebieskiej i pomarańczowej gumy to nie uwierzę. Mimo krótkich terminów (nie uwzględniających zupełnie czasu na projekt) szkoły zaczęły się zgłaszać, przyznawano im dotacje… po czym zaczęły rezygnować. Dlaczego? Bo skalkulowały, że robiąc dokładnie to samo, ale z naturalną nawierzchnią, wydadzą mniej niż te 50% wkładu własnego. I dzięki temu mamy jeszcze trochę szkół uwolnionych od gumy.

PS 1 Jedna szkoła zrezygnowała z dofinansowania, bo w międzyczasie zamówiła u nas projekt i wolała go zrealizować niż trzymać się wymienionych powyżej wymogów. 🙂

Na szczęście… lubimy mieć lepiej niż sąsiad.

Jaką atmosferę chce Pan uzyskać w swoim ogrodzie? Nieważne, byle sąsiadowi oko zbielało. Ma Pani wolną rękę… Nie, nigdy nie usłyszałam takiego tekstu i być może nikt tego wprost nie powie, ale prawda jest taka, że lubimy zapuszczać żurawia do ogródka sąsiada. I oczywiście u nas ma być lepiej. Chyba, że chodzi o choroby i nieszczęścia, wtedy wiadomo, że my mamy gorzej. Ale o narzekaniu za chwilę. Chęć stworzenia czegoś tak wartościowego, żeby przyciągnęło całą okolicę, to oczywiście przejaw ambicji, a nie zawiści. I dzięki tej ambicji naszych klientów udało się stworzyć kilka pięknych miejsc. Ale nie narzekam, gdy słyszę, gdy burmistrzowie sąsiednich gmin mówią – oni takie mają, my też chcemy. Lepsze, oczywiście… Da się zrobić, bo wciąż się uczymy i rozwijamy. Zapraszam.

Na szczęście… uwielbiamy narzekać.

Jakbyśmy tylko lubili narzekać to nic by z tego nie wyniknęło. Ale my jesteśmy w tym naprawdę rewelacyjni. Narzekamy, marudzimy, psioczymy… I z tego wszystkiego czasem rodzi się jakiś protest, manifestacja, petycja. Nie mówię o skrajnym U nas się nie da! Jeśli ktoś mówi, że się nie da to faktycznie – nie da się. Ale gdy zaczynamy marudzić, że jest źle, że nie tak miało być, że gdzieś tam to mają lepiej – możemy wyjść na ulicę i powiedzieć to głośno. A wtedy może inni zobaczą, że coś jest nie tak. Oczywiście zdecydowanie lepiej byłoby, gdybyśmy zamiast wychodzić na ulicę, coś z tym zrobili. I są tacy, co robią. Polscy Don Kichoci. I tu pojawia się pewien paradoks. Wiesz co jest najczęściej powtarzaną frazą, gdy zapytamy społecznika dlaczego robi to, co robi? Ḿiałem dość narzekania! Widzisz? Narzekanie na coś się przyjdaje. Tak powstają ogrody społeczne, osiedlowe miejsca spotkań i place zabaw DIY.

PS 1 To, że jednak się da pokazuję regularnie w cyklu „Da się!“. Zobacz tutaj.
PS 2 Czasami wyjście na ulice, choćby przysłowiowe, jest potrzebne – jest taki ogród społeczny, który potrzebuje Twojego podpisu pod pewną petycją. Przeczytaj tutaj.

Na szczęście… wychowanie dzieci tyle kosztuje.

Na dziecku się nie oszczędza. Zresztą wiadomo, wychowanie kosztuje. Kosztują pampersy, słoiczki i smoczki. Ubranka można kupić za groszę w szmaciarni, ale te sklepowe są takie ładne i co z tego, że kosztują tyle co dla dorosłych. Przecież mojemu dziecku nie będę żałować. A i przemysł zabawek nie próżnuje. Co tam przemysł – rzemieślnicy też nie próżnują i tworzą tak piękne rzeczy, że nawet taka minimalistka jak ja nie może się oprzeć. Już nie wspominając o książkach dla dzieci. Na dzieci wydaje się dużo pieniędzy i wszyscy to rozumieją. I dzięki temu w budżetach miast zawsze znajdzie się jakaś kwota na nowy plac zabaw. I w budżecie obywatelskim zawsze pojawią się takie wnioski i zawsze będą to jedne z najchętniej wybieranych projektów. Bo przecież dzieciom się należy. Gdyby jeszcze za tymi pieniędzmi szła wiedza, jak je mądrze wykorzystać…
PS 1 Budżety obywatelskie to szansa nie tylko na pozyskanie środków, ale też na promowanie nowych idei, pokazanie, że można inaczej. Projekty innowacyjne są bardziej „klikalne“. I super! W Krakowie realizowane będą dwa place zabaw – jeden wodny, drugi naturalny.

Na szczęście… mieliśmy PRL.

Co by nie mówić o tamtych ponurych czasach zawdzięczamy im… szkoły z dużymi ogrodami. Dziś już się tak nie projektuje. Każdy patrzy na cenę działki, stara się maksymalnie wykorzystać teren, stosuje minimalne odległości i powierzchnie. Ale tysiąclatki dają radę. Przedszkola z tego okresu też. Generalnie ogrody przedszkolne można podzielić na dwie grupy – duże samorządowe i miniaturowe prywatne. Jasne, jasne – są wyjątki. A po za tym, jak to powiedzieć, nie liczy się rozmiar, tylko umiejętność wykorzystania… Co z tego, że w pobliskim mi przedszkolu jest duży ogród, jeśli dzieci z niego prawie nie korzystają. Większość czasu „na polu“ spędzają spacerując parami, za rączkę wokół bloków (i to tylko przy ładnej pogodzie). Problemem jest również to, że duży ogród to duże koszty remontów i utrzymania. Ale potencjał jest ogromny. I są możliwości, żeby go w pełni wykorzystać. Nie jest to tylko kwestia pieniędzy, choć i te się znajdą, jeśli będzie potrzeba.
PS 1 Przykładem może być poznański projekt dla przedszkoli samorządowych, w którym mamy przyjemność brać udział. Przeczytaj tutaj.

Na szczęście… świat tak pędzi do przodu.

Teraz mówię poważnie. Wszystko zmienia się tak szybko. Mamy coraz więcej możliwości. Świat staje się coraz mniejszy. Możemy pozyskiwać środki z różnych źródeł. Znalezione w Internecie przykłady pokazują, że się da i inspirują do dalszych działań. Odległym sobie ludziom łatwiej się skomunikować i zaangażować we wspólne idee. Albo przynajmniej złożyć podpis pod odpowiednią petycją. Jest nadzieja… na lepsze place zabaw, ogrody przedszkolne i szkolne, ogrody społeczne i wszelkie miejsca spotkań. I tego sobie i Wam na ten nowy rok życzę!

Na jaką przywarę narodową lub sytuację polityczną możemy spojrzeć z pozytywnej strony? Zacznijmy rok z dystansem…

Zdjęcie: Karolina | Kaboompics