Sześć “rzeczy” których nie może zabraknąć w Twoim ogrodzie

W idealnym ogrodzie nie może zabraknąć… Tutaj każdy może stworzyć własną listę. Patrząc z perspektywy dzieci warto pomyśleć również o misce, kuchni błotnej, miejscach do siedzenia, wiklinie, “pagórku” i pustej przestrzeni. Dziwne zestawienie? Spróbuję wyjaśnić.

Miska

Podstawowe zalety dużej, plastikowej miski są takie, że łatwo ją przenieść i łatwo umyć, co jednocześnie pozwala na szybką zmianę jej funkcji. Miska przyda się zarówno w dużym ogrodzie, jak i w tym miniaturowym, choćby na balkonie (o tym jak zmienić balkon w “plac zabaw” będziemy mówić w lutowym Wyzwaniu).

Zacznijmy od jej fantastycznych właściwości… wodoszczelnych. Montaż urządzeń wodnych w ogrodzie przedszkolnym jest kosztowny (zarówno na etapie projektu, montażu, jak i utrzymania), a dzieci i tak korzystają z nich przez krótki czas. Rozwiązaniem alternatywnym może być pojemnik z wodą wypełniany w najbardziej upalne dni, w którym można puszczać łódki lub robić fale. Bardziej zaawansowaną formą jest stolik, na którym ustawiamy miskę z kurkiem (można zrobić samodzielnie), połączony z drewnianą konstrukcją – schodkami tworzącymi kaskadę lub systemem rynienek, po których będzie płynąć woda. Świetny przykład możesz zobaczyć tutaj.

Miska to świetna rzecz do przenoszenia skarbów z jednego końca ogrodu na drugi (albo liści i chwastów). Może stać się małą, przenośną piaskownicą, którą ustawimy na tarasie domu (by mieć najmłodsze dzieci blisko siebie). Dla bardziej odważnych (rodziców oczywiście) – to świetny pojazd do zjeżdżania z górki, niekoniecznie po śniegu. Pomysłów na wykorzystanie miski jest znacznie więcej. Tak więc – miska dla każdego dziecka!

Kuchnia błotna

To nie musi być bardzo zaawansowana budowla, choć i takie się zdarzają. Szukając inspiracji możesz wpisać w wyszukiwarkę internetową hasło “mud kitchen”. I chyba nic więcej nie muszę dodawać. O naszej kuchni błotnej możecie poczytać tutaj.
Czasem jednak wystarczy prosty stolik lub stara szafka – miejsce, gdzie dzieci będą mogły rozłożyć miski, garnki oraz miejsce, gdzie umieszczą łyżki, mątewki, tłuczki i inne przybory kuchenne, a także miejsce, gdzie będą przechowywać “zapasy”, czyli szyszki, kasztany, żołędzie i oczywiście piasek. Cała reszta to już wyobraźnia dzieci – stokrotkowe zupy, gołąbki z liści winogron i błotne lody.
Mniam!

Miejsca do siedzenia

To nie jest takie oczywiste. Bardzo wiele osób zapomina o tak prozaicznej rzeczy. Nie musi to być stylowa ławka parkowa. Może to być kłoda czy pieniek, ale też hamak czy huśtawka. Nie zawsze da się usiąść na trawie (nawet jeśli to uwielbiamy). Fajnie też mieć miejsce, w którym możemy zaszyć się na dłużej i np. poczytać książkę. Jeśli jeszcze to miejsce będzie odsłonięte od wiatru i spojrzeń wścibskich sąsiadów to tym lepiej.
O miejscach do siedzenia zapomina się również projektując ogrody przedszkolne czy inne publiczne place zabaw. Dzieci też potrzebują czasem odpocząć. Naprawdę! Projektując ogród przy jednym z poznańskich przedszkoli spotkałam się z tym, że dzieci poproszone o narysowanie swojego wymarzonego ogrodu umieszczały w nim (poza zabawkami i roślinami) ławki.

Wiklina

To nie rzecz, ale piszę o niej, ponieważ pojawia się w większości naszych projektów. Z wikliny, zarówno żywej, jak i suchej, można zrobić szałas, tunel, labirynt, bazę, płotek czy ściankę. Wiklinę można kupić w plantacjach, ale dobrze też zasadzić trochę w ogrodzie i mieć stały dopływ witek i patyków. Możemy zrobić z nich płotek chroniący rośliny przed biegającym psem, albo parawan, który wygrodzi poszczególne części ogrodu. Sam szpaler rosnącej wikliny może stanowić świetną osłonę siatkowego ogrodzenia i “tajemniczą krainę” przez którą będą przedzierać się mali odkrywcy. A to przykład jak prosty wiklinowy płot może zmienić zwykły plac zabaw w tajemniczy ogród.

“Pagórek”

Piszę w cudzysłowie, bo nie musi to być konstrukcja ziemna. Pochodzi o to, aby móc wyjść “wyżej” popatrzeć na coś z góry, poczuć się większym. Kto ma dzieci ten wie, jak w pewnym wieku to staje się ważne. Jeśli jednak masz miejsce na prawdziwy pagórek – nie żałuj go. Pagórek może służyć do wspinania i turlania, do leżenia i gapienia się w chmury. Można na nim oprzeć zjeżdżalnię lub trap. No, a zimą… wiadomo – służy do zjeżdżania na sankach. Niestety potrzeba sporo miejsca, bo pagórek nie może mieć zbyt stromych zboczy. Nie chodzi tylko o bezpieczeństwo, ale o to, że zbyt stromy po prostu nam spłynie. Wokół pagórka też warto zostawić dość miejsca, żeby zbiegające dzieci nie musiały nagle hamować, bo może się to nie udać i Twoje hortensje nie będą zachwycone.

Alternatywą może być góra piasku. Nawiozłeś dzieciom nowy piasek do piaskownicy? Wysyp go i po prostu zostaw. Nie rozgrabiaj. Dzieci zrobią to same, ale przez jakiś czas będą mieć świetną zabawę. Niestety w przedszkolu czy w innym miejscu publicznym kwestia pagórka wygląda trochę inaczej. Wiążą się z tym prace ziemne, a to wymaga pozwolenia na budowę. Ze względu na intensywne użytkowanie budowa pagórka też musi wyglądać inaczej. Pisałam o tym w pierwszym artykule na blogu, który znajdziesz tutaj.

Nic

Trawnik, podest, nawet asfaltowy placyk – pusta przestrzeń, która może być wykorzystywana na różne sposoby. Pisałam o tym w naszym blogowym słowniku, więc nie będę się powtarzać. Ale pamiętaj – NIC też jest ważne.

W moim idealnym ogrodzie znalazłoby się jeszcze kilka “must have” np. drzewo do wspinania, strumień, kawałek lasu i maliny, huśtawka dla dzieci i miejsce do pisania dla mnie.

A jakie jest Twoje ogrodowe “must have”?

Zdjęcia: Anna Komorowska, Michał Rokita | pracownia k.

Artykuł z cyklu „Stwórz ogród zabaw”. Cały cykl znajdziesz tutaj