Test huśtawki, czyli parę uwag o chłonności miejsca

Przychodzi klient do architekta. „Mam fajną, dużą działkę. Chcę urządzić plac zabaw. Parę huśtawek, zjeżdżalnie, karuzele…“. „Ale to się nie zmieści“. „Jak to się nie zmieści? Taki duży teren mam…“

Projektowanie placu zabaw, a dobór urządzeń na plac zabaw

Na początek krótkie wyjaśnienie. Projektowanie placu zabaw NIE POLEGA na doborze urządzeń. To o wiele bardziej złożony proces. Urządzenia do zabawy wybierane są na samym końcu, a nie na początku tego procesu. Pisałam o tym w artykule „Gotowce. Jak mądrze korzystać z katalogów urządzeń na place zabaw”. Ale zanim do niego przejdziesz sprawdźmy, co tak naprawdę jesteś w stanie pomieścić w swoim ogrodzie.

Urządzenie+

Pierwsze podstawowe pojęcie, które musisz znać to „strefa wolna“ zwana również „strefą bezpieczeństwa“. Wokół każdego urządzenia musimy zachować pustą przestrzeń. Nie mogą znaleźć się w niej inne urządzenia, ani elementy takie jak ławki, kosze czy ogrodzenia. W niektórych przypadkach cała strefa wolna musi być pokryta nawierzchnią amortyzującą ewentualne upadki. Oczywiście nie musi to być nawierzchnia syntetyczna, równie dobrze sprawdzi się piasek, żwir, kora czy zrębki drewna. Dotyczy to przede wszystkim urządzeń o „ruchu wymuszonym“, czyli takich, których nie da się zatrzymać w jednej chwili. I tu wracamy do naszych huśtawek…

Test huśtawki

Jeśli chcesz sprawdzić, ile huśtawek zmieści się w Twoim ogrodzie wytnij z tkaniny lub ułoż na ziemi prostokąt ze sznurka o powierzchni… 1,8 x 7,5 m. Tak, nie pomyliłam się. Chodzi mi o prostokąt o szerokości prawie dwóch metrów i długości ponad siedem metrów. Tyle przestrzeni zajmuje jedna (!) pojedyncza huśtawka. To ile huśtawek się u Ciebie zmieści? Znam skrajne przypadki, kiedy to w ogrodzie przedszkolnym było miejsce na dokładnie… ZERO urządzeń. Właścicielka tłumaczyła mi, że musi coś wstawić, bo rodzice się dopominają. Zapytałam ją, czy rodzicom na pewno chodzi o narażanie swoich dzieci na poważne wypadki czy po prostu o to, żeby dzieci miały coś do zabawy. A to można zapewnić na różne sposoby, niekoniecznie stosując gotowe urządzenia.

To nie koniec…

Ale, ale! To dopiero początek zabawy. To, co widzimy stojąc w ogrodzie to jedno. A to, co jest pod ziemią i w przepisach to drugie. Zanim tak naprawdę przejdziemy do projektowania zaczynamy od cięcia. Bierzemy mapę, prawo budowlane i inwentaryzację zieleni. I zaczyna się! 10 m od okien budynków przeznaczonych na stały pobyt ludzi. 10 m od parkingu i drogi. 1 m od sieci energetycznej, 2 m od gazowej, ileś tam od wodociągowej (Uwaga! Podane wartości są szacunkowe, zależą od typu sieci. Proszę nie traktować tego jako wytyczną projektową). A jeszcze odsuwamy się od drzew, żeby nie uszkodzić korzeni. I tak dalej… W skrajnych przypadkach odpada nam 3/4 terenu. Kiedyś projektowaliśmy plac zabaw. Teren faktycznie spory – 1000 m2. Po uwzględnieniu wszystkich odległości opisanych powyżej zostało 250 m2.

Nie rezygnuj

Ostatnią rzeczą, jaką chcę osiągnąć pisząc ten tekst, to zniechęcenie Cię do urządzenia dzieciom miejsca do zabawy. Trzeba być świadomym ograniczeń, ale zawsze coś da się zrobić. Nawet na najmniejszym i najtrudniejszym terenie.
Zachęcam do lektury innych artykułów na tym blogu, szczególnie w cyklu DIY. A w najtrudniejszych
przypadkach polecam się – pracownia k. lubi wyzwania ;).

Zdjęcie: Michał Rokita | pracownia k.