Woda do zabawy. Dlaczego tak mało jej na polskich placach zabaw?

Fontanna, pompa, strumyk, tor wodny, kurtyny wodne… Woda do zabawy może przybierać przeróżne formy. Dlaczego tak rzadko pojawia się na placu zabaw? Jak wyglądają kwestie bezpieczeństwa? Jak można wykorzystać wodę do zabawy?

Temat tabu?

Na niemieckich i czeskich placach zabaw woda pojawia się bardzo często. Czasami jest to prosty kranik przypominający pompę i kilka drewnianych rynienek doprowadzających wodę do piasku. Czasami jest to wielki zestaw urządzeń – rury Archimedesa, tamy, młynki, przekładki. Dlaczego u nas to taka rzadkość? Woda jest trudna. Co ma na sumieniu pisaliśmy w artykule „Woda na placu zabaw? 10 powodów, dla których należy unikać wody jak ognia”. Mimo satyrycznego wydźwięku tego tekstu warto zwrócić uwagę na kilka aspektów. Po pierwsze do wody muszą przekonać się rodzice. Brak wody jest lepszy niż woda, z której dzieciom nie wolno skorzystać z obawy przed umoczeniem czy zabrudzeniem. Po drugie wprowadzenie wody na plac zabaw wiąże się z kosztami, już na
etapie tworzenia projektu, o czym jeszcze za chwilę. Po trzecie należy pamiętać o zasadach bezpieczeństwa, choć ich akurat nie jest zbyt wiele.

Nie tylko pompa

Tor wodny

Woda na placu zabaw może przybierać najróżniejsze formy. Najbardziej powszechna to kran przypominający pompę (która w rzeczywistości pompą nie jest, ale to bez znaczenia) w zestawieniu z mniej lub bardziej rozbudowanym torem wodnym. Tor może mieć formę drewnianych lub metalowych rynienek, ale może też być wkomponowany w nawierzchnię i  przybrać formę „potoku”, jak ma to miejsce w parku Maxe van der Stoela w Pradze. Wodne place zabaw zaczęły pojawiać się również w Polsce, ale na razie przybierają raczej formę fontann, jak np. na placu zabaw w Tychach-Paprocanach.

Cieki i zbiorniki wodne

Inne formy to wszelkiego rodzaju naturalne lub sztuczne cieki i zbiorniki wodne, jak potoki czy stawy. Dawniej w parkach popularne były sadzawki, po których pływały rowerki wodne, przy domkach kultury stawiano płytkie baseny do puszczania modeli statków, a w przedszkolach brodziki do pluskania. Z czasem zostały zlikwidowane lub zamienione w coś innego (np. w piaskownice), są jednak miejsca, gdzie tradycja nadal jest kultywowana (np. w Parku Jordana w Krakowie). Innym pomysłem na zabawę na stawie są tratwy z liną rozciągniętą między dwoma brzegami, jak np. te z firmy Richter Spielgeräte. Dzieci stojące na tratwie poruszają nią ciągnąc za linę. To również doskonałe miejsce na urządzanie zawodów sterowanych łódek (częsty motyw na filmach, których akcja dzieje się w Central Parku w Nowym Jorku).
Celowo pomijamy temat basenów i miejsc, gdzie dzieci mogą się kąpać, bo to zupełnie oddzielne zagadnienie.

Kurtyny wodne i mgły

Latem w parkach i na placach pojawiają się kurtyny wodne. U nas rzadko, na Węgrzech praktycznie przez całe lato. Dzieci je uwielbiają. Podobnym przykładem jest „mgła”, która powstaje przez rozpryskiwanie drobinek wody. Widzieliśmy takie zastosowanie na Międzynarodowej Wystawie Ogrodnictwa (IGS Hamburg 2013), w ogrodzie pokazowym inspirowanym lasami deszczowymi, ale możemy sobie wyobrazić podobne rozwiązania na jakimś tematycznym placu zabaw lub jako urządzenie uruchamiane sezonowo podczas największych upałów.

Woda nie tylko do zabawy

Woda na placu czy w ogrodzie zabaw pełni nie tylko funkcje zabawowe, ale i bardzo praktyczne. Jeśli w ogrodzie przedszkolnym są grządki, dzieci powinny mieć możliwość samodzielnego ich podlewania. Czy to przy pomocy kranu i konewek czy węża ogrodowego. Innym przykładem zastosowania praktycznego są poidełka w wodą pitną. Świetnym rozwiązaniem są wielopoziomowe kraniki – dla dorosłych osób stojących, dla osób na wózkach (z tych łatwo też skorzystają dzieci) oraz dla psów. W ogrodzie woda może pełnić funkcję dekoracyjną lub stanowić dodatkową atrakcję, np. w postaci szumiącego potoku.
W ogrodach doświadczeń możemy znaleźć urządzenia edukacyjne, które wyjaśniają zjawiska fizyczne. Do niektórych użyto wody, choć nie można jej bezpośrednio dotknąć. Przykładem takiego urządzenia jest wir wodny.

Kałuża

Na koniec warto dodać jedną z ulubionych zabawek dzieci – kałużę. Teoretycznie na placu zabaw nie powinna występować, ale być może w Twoim ogrodzie przydomowym znajdzie się jakąś przestrzeń, gdzie można ją zatrzymać, lub przynajmniej nie próbować się jej pozbyć poprzez systemy odwadniające. Oczywiście pod warunkiem, że problem nie dotyczy całego ogrodu i nie jest dla Ciebie uciążliwy.

Wyższa szkoła jazdy

Wodna zjeżdżalnia

Przykłady wymienione przed chwilą to dopiero początek. Chcąc stworzyć „wodny plac zabaw” mamy o wiele więcej możliwości. Na przykład zjeżdżalnia wodna. Nie mówimy tu o zjeżdżalniach w parkach wodnych, ale o torze wykonanym z folii, na pagórku lub innej pochyłości, do którego podłącza się wąż ogrodowy i… zjeżdża. Taki tor powstał kiedyś nawet na ulicy, w ramach akcji Make Sunday Special iBristol Art Weekender. Tor miał 95 m długości. Więcej na ten temat na stronie inicjatora Luke’a Jerrama.

Ściana wodna

We wrocławskim Hydropolis jest ściana wodna, która nie tylko stanowi świetną zabawę dla dzieci (zmoknę/ nie zmoknę?), ale również element dekoracyjny – na ścianie pojawiają się napisy! W zasadzie można powiedzieć, że to rodzaj fontanny, ale musisz przyznać, że dość pomysłowy.
Idąc dalej – w ten sposób możemy wykorzystać nawet wodę deszczową. W miejscu zabezpieczonym przed dziećmi umieszczamy zbiornik z wodą i łączymy go z systemem przezroczystych rurek i zaworów. Dzieci nie mają bezpośredniego kontaktu z brudną wodą (czego mogliby się obawiać niektórzy rodzice i sanepid), a zabawa polega na doprowadzeniu wody ze zbiornika do określonej rurki. Innym zastosowaniem deszczu może być ściana dźwiękowa, na której znajdują się mechanizmy uruchamiane pod wpływem spadających kropli i wydające dźwięki. Taka ściana powstała na jednej z kamienic Kunsthof w Dreźnie.

Las Wodny

W Malešickým Parku w Pradze woda jest obecna pod wieloma postaciami, ale jednym z najciekawszych miejsc jest „Las Wodny”(również firmy Richter Spielgeräte). To zestaw słupów, wewnątrz których poprowadzone są rury doprowadzające wodę, a na ich szczycie znajdują się różnego rodzaju rurki, niektóre ruchome, inne nie. Obok znajduje się huśtawka dwuosobowa (tzw. wagowa). Osoby, które się na niej huśtają uruchamiają pompę, która przemieszcza wodę na szczyt słupów i… rozlewa ją na przechodzących obok ludzi.

Wodny plac zabaw bez wody

A na koniec coś z innej beczki – plac zabaw inspirowany wodą, ale bez wody. Kiedyś zaprojektowaliśmy edukacyjny plac zabaw poświęcony małym zbiornikom słodkowodnym. Roboczo nazywamy go kałużą, ale merytorycznie obejmuje wszelkie stawy i oczka wodne. Powstanie przy Mazurskim Centrum Bioróżnorodności i Edukacji Przyrodniczej w Urwitałcie.

Woda na placu i w ogrodzie zabaw

Jak pokazaliśmy przed chwilą pomysłów na wprowadzenie wody na plac zabaw nie brakuje. Teraz czas na konkrety – jak się do tego zabrać. Jeśli chcemy wprowadzić wodę na publiczny plac zabaw trzeba o tym pomyśleć na etapie
projektu (tzn. później też można, ale trzeba będzie robić kolejny projekt, więc lepiej załatwić to za jednym zamachem). Doprowadzenie wody na teren placu zabaw wymaga zazwyczaj pozwolenia na budowę. To oznacza, że zamawiając projekt musimy również zlecić wykonanie odpowiedniego projektu budowlanego, wraz z uzgodnieniami z dostawcą oraz z projektem branżowym. Ważne jest nie tylko określenie, w jaki sposób woda będzie dostarczana, ale również w jaki sposób odprowadzimy jej nadmiar. Taki projekt kosztuje więcej niż projekt do zgłoszenia zamiaru wykonania robót budowlanych, ale czasami pozwolenie na budowę i tak jest konieczne (np. gdy chcemy zbudować pagórek), a po za tym wszystko jest do zrobienia, więc nie ma co się zniechęcać tylko z tego powodu. Oczywiście dodatkowy koszt projektu to nie wszystkie wydatki. Należy się również liczyć z kosztami konserwacji i utrzymania urządzeń i sieci, ale przede wszystkim ze sporymi wydatkami na wodę. Woda do zabawy nie może krążyć w obiegu zamkniętym.

Sprawa jest nieco łatwiejsza w ogrodzie przedszkolnym czy przydomowym. Nie musimy rozbudowywać sieci, możemy skorzystać z tego co już mamy. Jeśli w ogrodzie lub w ścianie budynku jest kran z wodą możemy do niej podłączyć wąż ogrodowy, które doprowadzi wodę do zabawek. Oczywiście to rozwiązanie jest bardziej problematyczne i nie zawsze możliwe do zastosowania, ale z drugiej strony – jeśli planujemy zabawy z wodą tylko w najbardziej upalne dni (czyli niewiele w skali roku) być może nie ma sensu tworzyć całej instalacji.

Sezonowość

Niestety w Polsce lato jest dość krótkie. Co prawda dzieciom to nie przeszkadza i chętnie bawią się wodą również w zimniejsze miesiące, ale musimy również uwzględnić podejście rodziców. Na publicznym placu zabaw woda powinna być dostępna maksymalnie długo. Jeśli jakiś rodzic nie chce pozwolić dzieciom na zabawę w wodzie jesienią – po prostu omija to miejsce. Problem pojawia się w ogrodzie przedszkolnym – część z rodziców wyraża zgodę na takie zabawy, część jest przeciwna. Dzieci mają różną odporność, a trudno zabronić zabawy tylko części dzieci. Dlatego w przedszkolach najlepiej sprawdzą się zestawy sezonowe, które będą montowane tylko w najcieplejsze dni. Można do tego podejść dwojako, fundując dzieciom:
— ruchomy zestaw do zabaw wodą, czyli pojemniki, rynienki i inne urządzenia, które są składane, przenośne i można je zamontować w stosunkowo krótkim czasie;
— stały zestaw do zabaw piaskiem, do którego od czasu do czasu dołączona zostanie woda, np. w formie pojemnika wypełnianego wodą z kranu. Taki zestaw produkuje np. firma Community Playthings, choć można też zrobić go samodzielnie.

Bezpieczeństwo

Norma bezpieczeństwa PN-EN 1176, czyli ta która nas obowiązuje, gdy chcemy zaprojektować publiczny plac zabaw, nie wspomina wprost o wodzie. Co oznacza, że jej nie zabrania. Czytając uważnie możemy odszukać fragmenty, które zwracają uwagę tylko na kilka aspektów.

Po pierwsze konstrukcje powinny być wykonane z materiałów odpornych na warunki atmosferyczne, gnicie, korozję itd. Wiadomo, że urządzenia do zabaw wodą muszą być wykonane z materiałów, które wytrzymają stały kontakt z wodą. Nie jest to tylko stal i plastik, również drewno, ale wyższej klasy odporności.

Po drugie nawierzchnie, po których się chodzi nie powinny być śliskie. Jeśli stawiamy urządzenie, które pryska wodą należy przemyśleć z czego wykonamy nawierzchnię wokół.

Po trzecie na placu zabaw nie może być wody stojącej. Chodzi o przypadki, gdy deszcz napada do jakiejś miski i będzie tam przez wiele dni. A to oznacza, że jeśli chcemy zrobić jakiś pojemnik, gdzie będziemy gromadzić wodę do zabawy, musimy zadbać o odpływ, przez który spuścimy wodę po zabawie.

Gotowce czy DIY?

Jak w przypadku innych urządzeń na place zabaw mamy do dyspozycji kilka opcji – możemy użyć gotowych produktów (genialne, choć drogie urządzenia ma wspomniany już Richter Spielgeräte, ale coraz więcej produktów można znaleźć również w Polsce). Druga opcja to budowa toru wodnego według indywidualnego projektu oraz uzupełnienie go półproduktami, takimi jak młynki, tamy czy śruby Archimedesa. Dużą ofertę ma firma Kaiser&Kühne. Jest jeszcze trzecia opcja – można postawić dzieciom dużą miskę z wodą, parę wiaderek i stolik. Na pewno będą wiedziały co z tym zrobić.

Zdjęcia: Anna Komorowska, Michał Rokita | pracownia k.