Nie buduj zbyt atrakcyjnego placu zabaw i inne „złote“ rady

Przeczytałam kiedyś taką “poradę”: “Wiele dzieci oddałoby wszystko za plac zabaw z drabinkami do wspinania się, piaskownicą, a nawet małym domkiem (…). Umieść je z dala od swoich najładniejszych grządek, najlepiej poza zasięgiem głosu (…). Nie planuj jednak żadnych wyjątkowych atrakcji, jeśli nie chcesz, by schodziły się do ciebie dzieciaki z całej okolicy”.

Leniwy ogrodnik versus leniwy rodzic

Cytat pochodzi z „Poradnika leniwego ogrodnika” Joanny Smith. Jasne, jazgot dzieci może być uciążliwy. Rozdzielenie funkcji zabawowych od roślin ozdobnych to dobra rada. Co do reszty – pozostawię bez komentarza.

Pozornie podobne, ale jednak z zupełnie innym przesłaniem jest stwierdzenie Toma Hodgkinsona, które pochodzi z jednej z moich ulubiony książek „Idle parenting” (z fatalnym polskim tłumaczeniem „Być rodzicem i nie skonać”): „Dla mnie idealnym miejscem opieki nad dziećmi byłoby wielkie pole: z jednej strony stałby namiot, w którym podawano by lokalne piwo – to byłoby miejsce spotkań rodziców; po drugiej stronie, trochę dalej, bawiłyby się dzieci. Jedni nie przeszkadzaliby drugim. Trzeba zostawić dzieciom tyle swobody, ile tylko się da”.

Ogrodowy plac zabaw może być faktycznie atrakcją dla dzieci. Nie będą z niego wychodziły. Przez pierwszy, drugi, piąty czy dziesiąty dzień. A gdy już się przyzwyczaisz do spokojnej kawy z książką zaczną się kręcić koło tarasu. Czasem będą zaglądać, żeby sprawdzić co robisz. A czasem rozłożą Ci się z wszystkimi klamotami tuż pod nogami. Bo po prostu chcą być blisko. I co masz zrobić? Cieszyć się tym, bo nie wiadomo jak długo to potrwa. I możesz im jeszcze zbudować fajne miejsce do zabawy na tarasie.

Na temat budowania mikroskopijnych przestrzeni do zabawy będę mówić więcej w wyzwaniu „Plac zabaw na balkonie, tarasie lub innym miejscu kwadratowym“, które potrwa od 19 do 23.02.2017 (zapisy tutaj).

Nie deptaj zieleni

Poprosiłam czytelników bloga o zaproponowanie innych bezsensownych rad i to była jedna z odpowiedzi. To raczej nie rada, a zakaz, ale postanowiłam do tego nawiązać, bo  przypomniała mi się historia ostatnich Światowych Dni Młodzieży, które odbyły się w Krakowie. Do mojego miasta tłumnie zjechali się młodzi (duchem) pielgrzymi z całego świata. To dość uciążliwy czas dla mieszkańców, Ci którzy mogli wyjeżdżali wtedy z miasta. Ale zdarzyła się jedna ciekawa rzecz. Było lato, ludzie szwędali się po mieście, a gdy chcieli odpocząć siadali w cieniu drzew. Na trawie. Na Plantach! Świętej Ziemi Krakowa. Zbeszcześcili królewską trawę i obalili mit, że to jedna wielka kuweta. Pojawiły się głosy oburzenia. Krakowianie pisali listy ze skargami. To cudowne! Bo dzięki temu dyrektor Zarządu Zieleni Miejskiej mógł wydać oficjalne oświadczenie: Na trawie na Plantach można siadać! Ktoś się śmiał, że musieli ludzie z Argentyny i Włoch przyjechać, żeby nam pokazać do czego służy trawa na Plantach.

Bo wcześniej to było tak – wszyscy grzecznie spacerowali po alejkach, a jak spotkało się kogoś na trawie, odpoczywającego lub grającego w piłkę, to na 90% był to obcokrajowiec. Tymczasem nie ma odgórnych ustaw czy rozporządzeń, które zabraniałyby chodzenia po trawie. Może tego zabronić regulamin parku, ale w tym wypadku – nie zabrania. Jak ktoś nie wierzy może sprawdzić: regulamin krakowskich parków.

Roundup i spółka

Moja Mama usłyszała kiedyś radę jak pozbyć się chwastów na skarpie. Brzmiała ona mniej więcej tak: przykryj wszystko folią, to żadne chwasty Ci nie urosną, najwyżej perz. Ale jego polejesz roundupem i już… No tak, żadne chwasty nie urosną. Ale rośliny też nie. To w takiej sytuacji po co nam w ogóle ogród?

I tu wracamy do pytania „Po co”, o którym pisałam w jednym z wcześniejszych artykułów (przeczytaj tutaj).

Złota rada?

A Ty znasz inne złote rady?

Napisanie tego artykułu było dla mnie trudniejsze niż myślałam. Może dlatego, że nie mam w zwyczaju słuchać takich złotych rad, wpuszczam je jednym uchem i wypuszczam drugim. I Tobie też to polecam. Ale co szkodzi, żebyśmy się trochę z tego pośmiali? Napisz w komentarzu najbardziej bezsensowną radę, jaką w życiu słyszałeś/aś.

Artykuł z cyklu „Stwórz ogród zabaw”. Cały cykl znajdziesz tutaj

Zdjęcie: pexels.com