fbpx
Jak zrobić dziecku plac zabaw w domu

ODCINEK SPECJALNY | Jak zrobić dziecku plac zabaw w domu?

Wszystkie szkoły i przedszkola w Polsce są zamknięte. Zaleca się przebywanie w domu. Nie wiadomo, jak sytuacja się rozwinie. To bez wątpienia trudny czas dla wszystkich. Spróbujmy jednak go jak najlepiej wykorzystać – na bycie razem, na rzeczy, na które wcześniej nie mieliśmy czasu, a może również na uważniejsze przyjrzenie się swojej domowej przestrzeni. Jak działa? Czy każdy dobrze się w niej czuje? Czy mamy miejsce na realizowanie swoich potrzeb?

Posłuchaj | Pobierz

Co robić z dziećmi w domu?

Moim pierwszym pomysłem na ten odcinek było stworzenie pomysłów i inspiracji, które pomogą Wam przetrwać ten czas. Ponieważ takie wpisy pojawiły się już na różnych blogach postanowiłam poprzestać na liście linków, z których my korzystamy na co dzień w edukacji domowej, a skupić się na tym, na czym znam się najlepiej – na przestrzeni.

Dom pełen dziecka

W 1982 roku ukazał się „Dom pełen dziecka“ – mała książeczka napisana przez rodziców dla rodziców. Zawiera porady i podpowiedzi na tematy wszelakie – od urządzania pokoju, przez odżywianie aż po wykroje krawieckie. I choć wiele z porad trąci myszką, to książka porusza jedną ważną kwestię – czy dziecko jest faktycznie pełnoprawnym członkiem rodziny, czy tylko „dodatkiem“, którego obecność zaznacza się jedynie w czterech ścianach jego pokoju.

W czasach, gdy powstała ta książka, pokój dziecięcy był szczytem marzeń. Dziecko, podobnie zresztą jak rodzice, zajmowało jeden z kątów jedynego pokoju. Siłą rzeczy było więc obecne „wszędzie”. Nie zawsze było to pożądane, rodzice często starali się upchnąć wszystkie „dziecięce sprawy“ do tego jednego kącika. Autorzy książki opisują różne reakcje swoich gości, którzy z dezaprobatą lub zdziwieniem patrzyli na „wylewającą się” z kąta obecność dziecka. Szok zaczynał się już przed wejściem – na drzwiach widniała tabliczka (ktoś jeszcze pamięta tabliczki na drzwiach?) z trzema imionami. Później był mały wieszaczek i mały ręcznik w łazience, dziecięce dekoracje na ścianie, specjalne miejsce przy stole, itd. Innymi słowy, cały dom mówił: tu mieszka 3-osobowa rodzina.

Jak to wygląda dzisiaj?

Często podobnie, choć w wielu środowiskach podejście do dziecka uległo diametralnej zmianie. Patrząc na piękne, wystylizowane pokoje dziecięce, idealnie wpisane w charakter mieszkania (nazywam je „pokojami ciążowymi“ – urządzane są w przypływie radości z oczekiwania, zmieszanej ze sporą dawką hormonów; często kompletnie oderwane od realnych potrzeb dziecka i rodziny), można pomyśleć, że dziś dzieci są najszczęśliwsze w historii i niczego więcej im nie potrzeba. Więcej – że powinny to swoje królestwo wielbić i nigdy nie chcieć z niego wychodzić. A później nie możemy się nadziwić, że najlepiej rysuje się przy dużym stole (i to tuż przed obiadem), że zabawki wędrują po całym domu, że najlepsze budowle (te, których ABSOLUTNIE nie można zniszczyć) powstają na głównych ciągach komunikacyjnych. Gdzie popełniliśmy błąd? Co jeszcze powinniśmy zrobić, żeby pokój był dla dziecka bardziej atrakcyjny, piękniejszy, fajniejszy, lepszy? Jakiej magicznej mocy użyć, żeby powstrzymać zabawkowych uciekinierów?

Jedyny sposób to zmiana podejścia

Bo o ile nikt nie zaprzeczy, że dziecko jest pełnoprawnym członkiem rodziny (a niektórzy pewnie się oburzą, że w ogóle piszę takie oczywistości), to czasem zdarza się nam zapominać, że te prawa dotyczą również przestrzeni. Jemy w jadalni, śpimy w sypialni, gości przyjmujemy w dużym pokoju, ubrania trzymamy w garderobie, pracujemy w gabinecie… a od naszych dzieci oczekujemy, że wszystkie te funkcje (no, może poza jedzeniem) pomieszczą w jednym pokoju. Tymczasem patrząc na nasze przyzwyczajenia widzimy, że do snu potrzebujemy spokojnego, stonowanego wnętrza, a w ciągu dnia żywe kolory, ulubione rysunki i zdjęcia dodają nam energii. Nasze miejsce pracy może wyglądać różnie w zależności od naszego charakteru – jeden woli czysty minimalizm, ktoś inny ściany pełne inspiracji.

Czy to oznacza, że mamy „oddać“ dzieciom naszą przestrzeń i po prostu nauczyć się omijać wszystkie zabawki, budowle i „materiały budowlane”? Wkrótce okazałoby się przecież, że nie ma tam przestrzeni dla nas. Łatwo popaść w skrajność, szczególnie przy małym dziecku. Przewijak, pieluszki, ubranka, zabawki, maty i dywaniki są wszędzie, a ciągłe sprzątanie to naprawdę ostatnia rzecz, o której myślimy mając w domu małe dziecko. Jak tego uniknąć? Prawdę powiedziawszy, nie mam na to sprawdzonej rady. Na pewno warto jednak podjąć próbę powstrzymania się od kupowania miliona pozornie niezbędnych rzeczy. Można po prostu poczekać z zakupami do czasu urodzenia dziecka (dziś naprawdę można bardzo szybko kupić wszystko właśnie wtedy, gdy będzie naprawdę potrzebne) i bez ogródek informować rodzinę i znajomych, co jest nam potrzebne, a co nie. Zresztą zasada „mniej rzeczy” dotyczy wszystkich członków rodziny i jest uniwersalnym sposobem na większy porządek w domu.

Więcej o przygotowaniu domu na przyjście dzieci na portalu dzieci są ważne.

Domowy plac zabaw

Na początku najlepszym placem zabaw jest mama i tata – którzy mogą służyć jako huśtawka, zjeżdżalnia, drabinki, a czasem i trampolina. Potem pole działania rozszerza się o najbliższą przestrzeń, następnie o kolejne pomieszczenia, by w końcu opanować cały dom. I nawet gdy regularnie odwiedzamy pobliski plac zabaw czy boisko – wciąż to dom jest najważniejszym miejscem zabaw. 

Podział na strefy

Oczywiście w domu to sprawa płynna. W parku strefa zabaw ruchowych powinna być oddzielona od innych stref, np. zabaw tematycznych, głównie ze względów bezpieczeństwa, ale też po to, aby dzieci nie przeszkadzały sobie nawzajem. W domu drabinka przy ścianie raz może stać się ścianką wspinaczkową, a innym razem – galerią prac dzieci. Niemniej jednak warto pomyśleć o umożliwieniu dzieciom zabaw różnego typu. Najogólniej dzielimy zabawy na ruchowe, tematyczne, konstrukcyjne lub manipulacyjne i twórcze. Każda z nich wymaga innego rodzaju aktywności, ale też otoczenia.

Drabinki i ściana wspinaczkowa

Do ćwiczenia sprawności fizycznej przydadzą się drabinki, które można przymocować do ściany. Nie zajmują dużo miejsca i mogą być wykorzystywane na różne sposoby. Kolejny patent to umieszczone w różnych miejscach haki w suficie (upewnijcie się, na jakie obciążenie są przeznaczone i czy są dobrze zamontowane), na których można powiesić huśtawki lub liny i siatki do wspinania (w miarę potrzeby łatwo je zdjąć).

Zjeżdżalnia

Kolejny pomysł, choć już bardziej „miejscochłonny”, to zjeżdżalnie. W sklepach dostępne są małe, wolnostojące zjeżdżalnie dla najmłodszych, dla starszych dzieci można znaleźć łóżka piętrowe, na które wchodzi się po drabince, a zjeżdża ze zjeżdżalni. Można również spróbować wykonać zjeżdżalnię samodzielnie, np. ze starego, laminowanego frontu kuchennego. Posiadacze domów lub mieszkań dwupoziomowych mogą jeszcze pomyśleć o zjeżdżalni na schodach. Do wyboru jest kilka opcji – stała zjeżdżalnia wzdłuż schodów (choć o tym trzeba pomyśleć na etapie projektowania domu), rozkładana zjeżdżalnia z gąbki obszytej śliską tkaniną lub po prostu gruby materac w roli „sanek”. Jak przy każdej zjeżdżalni trzeba pomyśleć o tym, co po bokach (czy w barierkach nie ma elementów, o które mógłby zaczepić się sznurek od bluzy, co się stanie, jak dziecko wyciągnie rączki na bok itd.) oraz co na dole (materac amortyzujący upadek, odpowiednio dużo przestrzeni).

Huśtawka

Wybór huśtawek jest ogromny. Na pewno wybierając hak oraz huśtawkę warto pomyśleć też o… sobie. Kto z nas nie miałby czasem ochoty się pohuśtać jak dziecko? Tzw. krzesła brazylijskie, czyli po prostu siedząca wersja hamaka świetnie spisują się w roli kołyski (choć raczej tylko na czas usypiania, a nie na całą drzemkę), a trzylatek spokojnie poradzi sobie z samodzielnym wsiadaniem, huśtaniem i schodzeniem, gdy tylko krzesło zawiśnie odpowiednio nisko.

Jako projektant placów zabaw, zawsze ostrzegam przed zagracaniem przestrzeni. W domu również zachęcam, aby, jeśli to tylko możliwe, zostawić trochę wolnej przestrzeni – do biegania, skakania, jeżdżenia na rowerku. Przyda się również miejsce do zabaw konstrukcyjnych, o których za chwilę. Jeśli nie mamy dość miejsca pomyślmy o takim doborze mebli, żeby możliwe było stworzenie takiej przestrzeni przynajmniej od czasu na czasu. U nas w domu stoły i sofa lądują pod ścianami, a my mamy „boisko”. Poza tym wyspa kuchenna jest idealna do zaliczania kolejnych okrążeń na rowerku biegowym lub podróżowania na „latającym dywanie”.

Odgrywanie ról to jedna z najlepszych dziecięcych zabaw!

Herbatka u Pana Misia, sklep, warsztat samochodowy, zabawa w rodzinę. Wszystko to pozwala dzieciom choć na chwilę przejąć panowanie nad sytuacją, to one decydują o zasada panujących w ich wyimaginowanym domu, teraz to one mogą upominać misie, które są „niegrzeczne”. Gdy zabawa odbywa się w towarzystwie, konieczne jest również ustalenie wspólnego tematu, przebiegu zabawy. W wielu przypadkach zabawy tematyczne to również sposób na odreagowanie trudnych sytuacji, choć to temat na zupełnie inny artykuł. Dzieci na ogół świetnie potrafią sobie zorganizować zabawę bez specjalnych urządzeń, choć przemysł zabawkarski podsuwa nam coraz ładniejsze i wymyślne kuchnie, sklepy, warsztaty. Małe kubeczki, filiżanki i łyżeczki idealnie sprawdzą się na przyjęciu lalkowym, w kuchni już pieką się babeczki. I każdy zmywa po sobie! Takie zestawy można również tworzyć samemu, np. z kartonowych pudeł lub skrzynek po owocach, a gdy już nie będą potrzebne – zdemontować. Inna metoda to angażowanie dzieci w różne obowiązki domowe. Zabawa w dziecięcej kuchni jest przednia, ale robienie lodów z tatą lub pieczenie chleba z mamą może być jeszcze lepsze.

Ciekawym pomysłem jest również skrzynia na ubrania i peruki, które pozwolą w jedną chwilę zmienić się w gwiazdę rocka, księżniczkę czy… mamę.

Malowanie, budowanie…

Zabawy twórcze to malowanie, rysowanie, budowanie, tworzenie modeli, zabawy plasteliną i mnóstwo różnych innych zabaw, na które nie może zabraknąć miejsca w domu. Do popularnych rozwiązań należy ściana pomalowana farbą tablicową, po której dzieci mogą bazgrać do woli. Farba występuje w bardzo wielu kolorach, nie tylko czarnym. Sprawdza się również papier w rolce – cenowo zdecydowanie wypada korzystniej niż ryza papieru, ich struktura jest lepsza do rysowania niż papier do drukarki, a co najważniejsze – możemy ją rozwinąć na całą szerokość i zaprosić do zabawy więcej dzieci lub pobawić się w Matejkę. Poza miejscem do prac twórczych, należy pomyśleć o miejscu na przechowywanie materiałów plastycznych oraz do prezentacji gotowych dzieł (Przeczytaj: Minimalizm w pokoju dziecka – o tym, jak ważna jest jakość wybieranych materiałów oraz jak ujarzmić dziecięcą galerię).

Domowy plac budowy

Zabawy konstrukcyjne to po prostu wielki plac budowy – bazy z krzeseł i koców znają chyba wszyscy. Dzieci chętnie budują z wielkich poduch, z kartonów po meblach i lodówkach, no i oczywiście z klocków. Do budowy można wykorzystać w zasadzie wszystko, potrzebne jest tylko (lub aż) miejsce. Zanim dziecko zacznie zabawę z poduchami i kartonami, zaczyna od poznawania różnych faktur, przesuwania koralików, dopasowywania klocków o odpowiednim rozmiarze. Takie zabawy manipulacyjne są niezbędne do prawidłowego rozwoju motoryki mniejszej. Na placach zabaw coraz częściej pojawiają się tablice interaktywne, które to umożliwiają. Można również dostać takie tablice w wersji domowej (w tym celu najlepiej przeglądnąć katalogi urządzeń do przedszkoli) lub zrobić je samodzielnie z kawałka sklejki.

Stół

I tu kolejna przewaga domowych placów zabaw. W domu mamy stół. W zasadzie nie wiadomo dlaczego na placach zabaw tak rzadko pojawiają się stoły, przy których można by zjeść lub pograć w grę planszową, ale w domu mamy taki wielofunkcyjny mebel. Tu jemy, pracujemy, czytamy, odrabiamy lekcje, rysujemy, wyklejamy, pakujemy prezenty świąteczne, malujemy jajka wielkanocne… A miejsce pod stołem to idealny domek do zabawy. Stół to miejsce magiczne – wykorzystajmy je.

Luźne elementy i partycypacja społeczna

To największa przewaga domowego placu zabaw nad tradycyjnym – w domu łatwiej wprowadzić do zabawy luźne elementy, takie jak klocki, poduchy, tkaniny. Dzięki temu dzieci same mogą tworzyć swoją przestrzeń i często ją zmieniać. Z jednej strony to świetne ćwiczenia na kreatywność i myślenie przestrzenne, a jednocześnie bardzo ważne dla dzieci poczucie sprawczości — jestem mały, ale o czymś mogę zdecydować. Dzieci powinny być jak najszybciej wciągane we współdecydowanie o wyglądzie swojego pokoju, a może i innych pomieszczeń. Pierwszą formą takiej partycypacji jest pozwolenie im na tworzenie własnych, tymczasowych światów.

Bezpieczeństwo i kontrole okresowe

Na każdym placu zabaw, więc również i tym domowym musimy pamiętać o bezpieczeństwie. Jednak… nie chodzi o to, aby dziecko nigdy nie zaznało siniaków, guzów, zadrapań czy nawet złamań. Tego nie da się uniknąć nawet na najbardziej bezpiecznym placu zabaw, a zabawa powinna być okazją do nauki oceny ryzyka, sprawdzania swoich sił, przekraczania granic. Miejsce przebywania dzieci powinno być tak bezpieczne jak to konieczne, a nie tak bezpieczne jak to tylko możliwe. Pamiętajmy więc o usuwaniu usterek, przykręcaniu szafek do ścian, dokręcaniu elementów, za które dziecko może się złapać, likwidowaniu wystających śrub, drzazg, nie zostawianiu ostrych przedmiotów na wierzchu itd. Warto od czasu do czasu zrobić spacer po domu ze śrubokrętem i papierem ściernym w ręce. Ale też nie popadajmy w paranoję. Jeśli nie masz pustego 300-metrowego apartamentu, gdzie można się rozpędzić, dziecko jeżdżące na biegowym rowerku nie potrzebuje kasku, a blender, używany pod okiem rodzica, nie obcina paluszków. Najlepszą formą zabezpieczenia dziecka i w domu, i na placu zabaw jest nauczenie go używania podstawowych narzędzi, nauka oceny ryzyka i własnych możliwości, samodzielności. A nie da się tego osiągnąć bez ćwiczenia i próbowania.

Wielopokoleniowy, integracyjny plac zabaw

Na tradycyjnych placach zabaw królują dzieci. Dorośli tylko im towarzyszą – przyprowadzają je, obserwują, dbają o bezpieczeństwo, raczej asystują niż współuczestniczą. Efekt? Po pół godzinie znudzony rodzic podejmuje pierwszą próbę – „To co, idziemy już do domu?”. Może gdyby dorośli znaleźli tam coś dla siebie, chętniej zostaliby dłużej? Planując przestrzeń do zabawy w domu nie możemy zapominać o sobie. Jak najbardziej lubimy spędzać czas? Co nas relaksuje? Jeśli uwielbiamy oglądać filmy – pomyślmy o dużym ekranie i projektorze. A co! Wspólne popołudnie przy dobrym filmie wyświetlanym na całej ścianie, z pysznymi, zdrowymi przekąskami może być bardzo ważnym doświadczeniem, który otworzy dzieci na świat kina, zachęci do dyskusji na poruszane w filmie tematy. Wielu dorosłych przypomniało sobie ostatnio, jak wielką frajdę sprawiały nam gry planszowe. Niemcy mają zwyczaj organizowania rozgrywek ze swoimi przyjaciółmi, a w pokojach gościnnych umieszczają skrzynie pełne różnych gier. A jeśli nic nie sprawia ci takiej przyjemności jak czytanie książek? Zadbaj o odpowiednie miejsce i oprawę. Zabawa może przyjmować różne formy.

Oczywiście dom to również obowiązki, ale… czy zastanawialiście się dlaczego dzieci, które początkowo uwielbiały zamiatać, układać swoje zabawki, pomagać w sprzątaniu – po jakimś czasie na każde wezwanie do sprzątania niemiłosiernie jęczą? Owszem, wiąże się to ze zmianą zainteresowań, z tym, że poznają wiele ciekawszych rzeczy itd. Ale czy nie jest w tym trochę naszej winy? Po pierwsze – gdy dzieci są małe mamy zwyczaj je wyręczać (“Zostaw już te klocki, posprzątam je sama, a ty idź się pobaw”) lub dawać im do zrozumienia, że nie zrobiły czegoś wystarczająco dobrze (“O, jak ładnie pozamiatałaś. A teraz mamusia poprawi”). Po drugie – pomyśl: Dziś posprzątam łazienkę! Co czujesz? Jaka jest twoja pierwsza reakcja? Dzieci widzą, że nie znosimy domowych obowiązków i zaczynają je traktować podobnie. A przecież wiele czynności może stać się dobrą zabawą, a inne możemy podzielić na drobniejsze i załatwić je „przy okazji”. Gdy wychodzicie z placu zabaw zabieracie wszystkie zabawki z piaskownicy, prawda? Zabawa skończona – zbieramy nasze rzeczy. Dlaczego nie przenieść tej zasady do domu. Jeśli nie jęczymy przy tej okazji, a robimy to odruchowo, szybko i jakby była to najzwyklejsza czynność – wyrabiamy w sobie nawyk i uczymy tego samego dzieci. To zapewne temat na inny artykuł, więc tylko jedna rada – jeśli twoje dziecko jeszcze lubi sprzątać – nie psuj tego.

Artykuł ukazał się pierwotnie na portalu dzieci są ważne.

Ogród/(nie)plac zabaw/ogród przedszkolny…

Jeśli masz ogród przydomowy zachęcam do zapoznania się z naszym minikursem „Ogród zabaw dobrze zaplanowany”.

Jeśli potrzebujesz pomocy w urządzeniu ogrodu, placu zabaw, ogrodu przedszkolnego czy dowolnej innej przestrzeni chciałabym poinformować, że wprowadzamy konsultacje on-line.

Zdjęcie: Anna Komorowska

Dodaj komentarz